O problemie najpierw poinformował portal internetowy Sfora.pl, powołując się na rozmowy ze studentami przebywającymi w Sofii. "Najpierw bank tłumaczył to możliwością rozmagnesowania karty, ale takich przypadków jak mój jest znacznie więcej" - powiedział serwisowi student z Rzeszowa, Piotr Krawczyk, który nie był w stanie wypłacić swoich pieniędzy.

Sprawdziliśmy. Bank przyznaje się do wprowadzenia utrudnień. Twierdzi, że zrobił to, ponieważ niedawno część klientów innej instytucji bankowej - PKO BP padła ofiarą oszustów. Złodzieje skanowali karty banku w Aleksandrowie Kujawskim niedaleko Torunia, a pieniądze wypłacali w Bułgarii.

"Zdecydowaliśmy się dla bezpieczeństwa około 2 milionów kart płatniczych wszcząć szczegółową procedurę mającą na celu weryfikację bezpieczeństwa bankomatów w Bułgarii" - powiedziała w rozmowie z DZIENNIKIEM rzeczniczka banku Magdalena Załubska-Król.

Dodała, że "bank pracuje nad rozwiązaniem sytuacji" i podkreślała, że kłopoty dotyczą wyłącznie bankomatów. Według niej klienci nadal mogą swobodnie wypłacać swoje pieniądze z banków i korzystać z terminali płatniczych. "Na czas komplikacji zachęcamy, aby swoje problemy załatwiać w bułgarskich oddziałach banku Bulbank, należącego do grupy UniCredit. Posiada on około 260 placówek na terenie całego kraju. Tam wszyscy mogą liczyć na profesjonalną pomoc" - mówiła.

Pekao obiecuje, że wszyscy, którzy ponieśli znaczne straty finansowe związane z prowizjami pobieranymi przez inne banki, mogą liczyć na przychylne rozpatrzenie reklamacji.

Bułgaria znalazła się na celowniku polskich banków, po tym jak w połowie stycznia oszuści oczyścili konta licznym mieszkańcom Aleksandrowa Kujawskiego. Na jednym z dwóch bankomatów w mieście złodzieje zainstalowali czytniki, następnie w Bułgarii wyczyścili konta co do złotówki. Prawdopodobnie proceder skanowania kart trwał od 22 października.

Pekao SA twierdzi, że samo miało podobną historię z klientami z Warszawy. Pieniądze również znikały z kont i były wypłacane w Bułgarii. "Zaniepokoiło nas, że w Bułgarii jest najwięcej od dłuższego czasu podejrzanych wypłat" - mówi Załubska-Król.

W DZIENNIKU już jakiś czas temu informowaliśmy, że skimming, czyli proceder skanowania kart, jest w Polsce coraz częstszy - w 2008 r. policja odnotowała ich aż trzy razy więcej niż rok wcześniej. "Sytuacja mogłaby się zmienić wraz z upowszechnieniem o wiele bardziej bezpiecznych kart czipowych, których nie daje się zeskanować" - mówił nam wówczas Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich.