W ścisłej czołówce znaleźli się Amerykanie i Rumuni. Aż 67 proc. z nich wyznaje miłość swojej drugiej połówce codziennie. Tymczasem to samo robi tylko 29 proc. Polaków. A 45 proc. naszych rodaków mówi o uczuciach tylko raz w tygodniu. Zaś co dziesiąty z nas ukochaną osobę zapewnia o swojej miłości tylko raz w roku.

Dlaczego tak się dzieje? - To wynika z różnic kulturowych.

Niedawno do koleżanki zadzwonili znajomi z Ameryki. Wszyscy wyrywali sobie słuchawkę, żeby tylko jej krzyknąć "I love You". W Polsce to nie byłoby możliwe, bo po prostu nie mamy takiego zwyczaju - tłumaczy psycholog Anna Gabryś z Towarzystwa Rozwoju Rodziny. - Ale to prawda, że mówimy sobie "kocham" dosyć rzadko, bo w ogóle nie umiemy rozmawiać o uczuciach. Gdybyśmy się tego nauczyli naturalną konsekwencją byłoby to, że o wiele częściej mówiliśmy sobie o miłości - mówi psycholog.

Ona sama często rozmawia z kobietami, które narzekają, że ich panowie nie mówią: "kocham cię". - Problem w tym, że kiedy trafi się w para, w której mężczyzna często wyznaje miłość panie również są niezadowolone. Mówią, że to ...za często i że nieszczerze - mówi Gabryś.

Niektórzy jednak uważają, że rzadkie wyznawanie miłości nie oznacza braku uczucia. - To słowa jest tak ważne, że nie można go dewaluować zbyt częstym używaniem - tłumaczy Cymański. I dodaje, że woli okazywać czynami swoją miłość, a nie słowami.