"Policja w Chile poinformowała nas, że mają Tomasza Wróblewskiego. Żeby się upewnić, że to on, wzięli od nas jego ślady genetyczne i odciski palców - mówi "Gazecie Wyborczej" krakowski policjant, który przez lata bezskutecznie ścigał Wróblewskiego.

Założona w latach 90-tych przez Wróblewskiego spółka była klasyczną piramidą finansową. Od czerwca do października 1993 r. naciągnęła ok. 40 tys. osób z Małopolski, ze Śląska i z Wielkopolski na ponad 34 mln złotych.

Bioferm obiecywał krociowe zyski na produkcji suszu mlecznego, który miał być wysłany do Szwajcarii do produkcji kosmetyków. Aresztowanie w Chile kończy wieloletnie poszukiwania Wróblewskiego, lecz nie wiadomo, czy trafi on przed polski sąd.