Gdy mowa o agentach, policjanci zazwyczaj opowiadają jedną historię. Sposób, w jakim w 2002 r. ujęli Andrzeja Z. ps. Słowik. Wymknął się z wielkiej obławy na pruszkowską mafię i zniknął. Oficjalnie wpadł, gdy z Hiszpanii zadzwonił do Polski. Ale w policji dokładnie wiadomo, że to wersja na użytek mediów. Bossa Pruszkowa wsypał jeden z jego wspólników. W zamian dostał 50 tys. nagrody.

Służby są jednomyślne, tacy jak on - płatni donosiciele, agenci - to podstawa ich działania. "Informatorzy kierują się różnymi motywami. Przyznam, że ja najbardziej cenię tych, którzy przychodzą z chęci zarobku. Są bardziej wiarygodni od tych kierowanych chęcią zemsty lub zaszkodzenia konkurencji" - tłumaczy doświadczony oficer pionu kryminalnego w policji.

Tymczasem wydatki na informatorów - według naszych czterech niezależnych źródeł - padły ofiarą wielkich cięć budżetowych zarządzonych przez premiera Donalda Tuska. Policyjne i wywiadowcze "doły" odczuły je natychmiast. "Na razie mam obiecane na wydatki tyle, ile w ubiegłym roku miałem na dwa miesiące. Naprawdę nie wiem, jak mam pracować" - tłumaczy szef jednego z zarządów Centralnego Biura Śledczego, instytucji, która bez agentury praktycznie nie istnieje.

Ludzie z kierownictwa policji potwierdzają, że cięcia są duże. "Mam nadzieję, że resort spraw wewnętrznych zrozumie, że inwestycja w CBŚ i policję kryminalną zwraca się. Zatrzymujemy najpoważniejszych bandytów i przestępców ekonomicznych. To oszczędza życia ludzkie i zmniejsza straty budżetu państwa" - mówi jeden z wysokich rangą oficerów policji.

Inny z naszych rozmówców alarmuje: oszczędzanie na płatnych agentach oznacza, że służby będą częściej szantażować. Podobne historie usłyszeliśmy w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym i - co najbardziej przerażające - w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz kontrwywiadzie i wywiadzie wojskowym. Z naszych danych wynika, że obcięte zostały m.in. fundusze na wynajem lokali, w których dochodziło do kontaktów operacyjnych z polskimi agentami za granicą.

W poszczególnych służbach cięcia na działalność operacyjną oceniane są na kilkadziesiąt do ponad 80 proc.

Oficjalnie władze odmawiają komentarzy. Policja tłumaczy, że wszystkie informacje dotyczące funduszu operacyjnego są objęte klauzulą tajności. Podobnie formułki można usłyszeć w pozostałych służbach: ABW, CBA, SKW i SWW.

Nasi informatorzy twierdzą, że to m.in. ze względu na tajność dokonano cięć akurat tu - w miejscach, na których nie można oszczędzać. "Oczywiście te fundusze są tajne, opinia publiczna niczego o nich nie powinna wiedzieć. Stąd łatwo je ciąć" - mówi nam oficer służb specjalnych.