Majchrzakowie chcą 500 tysięcy złotych, ale proces ma też udowodnić, że ich syn zginął z powodu pobicia przez milicjantów. "Walka o zadośćuczynienie jest ostatnią szansą państwa Majchrzaków, aby uznano, że ich syn został zamordowany przez funkcjonariuszy milicji. W tym procesie nie musimy wskazać konkretnych sprawców, chcemy udowodnić tylko, że Piotr został zabity przez ZOMO lub milicję, i to daje nam podstawę do roszczenia" - powiedziała mecenas Aleksandra Graf.

Piotr Majchrzak, uczeń technikum ogrodniczego, został pobity przez ZOMO w maju 1982 roku. Z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala, gdzie zmarł po siedmiu dniach, nie odzyskawszy przytomności. Podczas śledztwa w latach 80. i 90. prokuraturze nie udało się ustalić sprawców pobicia - milicjanci twierdzili, że Piotra pobił parasolem pijany mężczyzna. Wszystkie śledztwa były kolejno umarzane. W latach 80. rodzice Majchrzaka byli zastraszani, a ich drugi syn, Radosław został pobity przez nieznanych sprawców. "Właśnie te prześladowania oraz strata, jaką rodzice ponieśli w skutek śmierci dziecka, jest podstawą tak wysokiego zadośćuczynienia" - wyjaśniła mecenas Graf.