Zdaniem Krzysztofa Liedela z Collegium Civitas, również hipotezy na temat możliwości odbicia Polaka z rąk talibów poszły za daleko. W jego opinii sytuacja polityczna w regionie, jak i samym Pakistanie, jest zbyt skomplikowana na tego typu akcje.

"Nie sądzę, aby plan ewentualnego odbicia naszego obywatela z rąk terrorystów miał szansę powodzenia. Sprawą kluczową dla tego typu przedsięwzięć jest znajomość miejsca, w którym przetrzymywany jest zakładnik. Z moich informacji wynika, że ani polski, ani pakistański rząd nie posiadały takiej wiedzy"- mówi DZIENNIKOWI Liedel.

Liedel stanowczo sprzeciwił się pomysłom, aby po ewentualnym złapaniu zamachowców stosować wobec nich zasadę "oko za oko, ząb za ząb". "To nie ten krąg kulturowy. W naszej cywilizacji sprawę terrorystów można załatwiać w inny sposób. Poza tym potrzebne jest trochę więcej realizmu. Gdyby schwytanie tych przestępców było takie proste, Amerykanie już dawno rozprawiliby się z bin Ladenem" - argumentuje.

"Wielu zwolenników tego typu postępowania powołuje się na przykład izraelski. Izraelczycy wiele lat temu zdecydowali się eliminować terrorystów, ale wówczas terroryzm przybierał inną, bardziej namacalną postać. Teoretycznie do dziś co jakiś czas usuwani są przestępcy, ale pamiętajmy, że mieszkańcy Izraela jedną trzecią dnia spędzają w schronach. Chyba nie chcemy takich sytuacji w polskim społeczeństwie" - dodaje Liedel.

Podobnego zdania jest były dowódca grupy szturmowej GROM pułkownik Krzysztof Przepiórka. "Moim zdaniem polski rząd zrobił wszystko co mógł. Nie można było liczyć na pomoc rządu z Pakistanu, bo oni nie wiele mogli w tej sprawie zrobić - ten kraj jest rozbity, bardzo silne są tam ruchy separatystyczne, a służby, które pracują w tych terenach, często są członkami pewnych grup interesów, np. przemycających kokainę i mogły opóźnić pewne działania" - tłumaczy Przepiórka.

"Ciarki mnie przechodzą kiedy słyszę, że do Pakistanu trzeba wysłać nasze służby. Na pewno wiadomo, kim są porywacze Polaka, bo ustalenie tego to nie problem. Gorzej ze znalezieniem ich. Bin Ladena przez wiele lat szukają służby" - dodaje.