Polacy w Pakistanie boją się o życie
Trzech ochroniarzy, zakaz wychodzenia po zmroku, wyjazdy tylko z konwojentami - tak po śmierci zamordowanego przez talibów Polaka wygląda życie naszych inżynierów w Pakistanie. Oprócz specjalistów w Pakistanie można spotkać jeszcze kilku polskich alpinistów, biznesmenów i pracowników ambasady. Turyści tam nie przyjeżdżają. "Europejczyków na ulicach już nie widać" - mówią nasi rozmówcy.
- "Oko za oko to nie jest dobry pomysł"
- "Pakistański rząd powinien powiesić talibów"
- Wystawić list gończy za talibami
- Posłowie obejrzą, jak Polak stracił życie
- Posłowie dostali film z egzekucji Polaka
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W ostatnich latach uciekli nie tylko Polacy, na ulicach białych praktycznie nie widać" - mówi DZIENNIKOWI Jan Gąsior, pracownik jednej z firm telekomunikacyjnych, która wycofała się z Pakistanu. Przyznaje też wprost, że więcej do tego kraju nie pojedzie. Z Pakistanu do czasu uspokojenia się sytuacji wycofała się również krakowska Geofizyka, dla której pracował zamordowany Polak.
Ilu Polaków mieszka obecnie w Pakistanie nie wie nikt. Ostatnie oficjalne statystyki pochodzą z 2006 roku i mówią o 50 obywatelach polskich mieszkających na stałe w tym kraju. W tej chwili liczba jest znacznie mniejsza. "Szacujemy, że jest to kilkanaście osób" - mówi rzecznik polskiej ambasady w Islamabadzie Piotr Adamkiewicz.
Na stałe w Pakistanie mieszkają tylko polskie kobiety, które wyszły za Pakistańczyków. One jednak zasymilowały się z tamtejszym społeczeństwem i nie utrzymują żadnych kontaktów nawet z polską ambasadą. Kolejną - również coraz mniejszą grupą - są polscy inżynierowie pracujący w Pakistanie, kilku alpinistów, może biznesmenów oraz pracownicy ambasady. "Turyści tu nie przyjeżdżają" - mówią ci ostatni.
Porwanie i morderstwo polskiego pracownika to kolejna kropla w morzu powodów dla których liczba wyjeżdżających tam Polalków spada. Już w ciągu ostatnich kilku lat, kiedy sytuacja w tym kraju stawała się coraz gorsza, z Pakistanu wycofało sie kilka polskich firm. "Moja firma w grudniu zakończyła pracę w Pakistanie i na razie nie ma pomysłu o kontynuowaniu kontraktów" - mówi nam Jan Gąsior.
Są jednak jeszcze firmy, szczególnie z branży wydobywczej, które kontynują swoje prace na tamtych terenach. Wśród nich jest inna grupa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - firma Poszukiwania Nafty i Gazu z Krakowa. "Pracujemy w okolicach Karachi, w tej chwili jest tutaj czternastu polskich specjalistów" - mówi szef oddziału firmy w Pakistanie Łukasz Kwieciński.
"Wiemy, że jesteśmy tu bezpieczni, ale stuprocentowej pewności nigdy nie ma, strach na pewno jest. A morderstwo polskiego geologa jeszcze pogorszyła nastroje" - mówi Kwieciński. W ostatnim czasie znacznie zaostrzono rygor pracy i przebywania polskich inżynierów w Pakistanie. Teren na którym pracują Polacy jest bardzo dobrze zabezpieczony, pilnuje go kilka oddziałów paramilitarnych, a załogi pracowników są przewożone tylko pod kontrolą konwojentów.
Dodatkowo powiększono liczbę ochroniarzy przysługujących pracownikowi z jednego do trzech osób. "Pracownicy nie mogą podróżować bez asysty strażników, po zmroku nie mogą podróżować w ogóle, nawet w asyście" - opowiada Kwieciński.
"Polaków w Pakistanie jest coraz mniej, na ulicy nie spotyka się ich wogóle. Dowodem tego może być to, że kilka miesiecy temu w Karachi zamknięto ostatnią polską placówkę dyplomatyczną" - dodaje. Firma zostaje w Pakistanie do końca roku, później zarząd podejmie decyzje o ewentualnym przedłużeniu kontraktu.
























~giorgio2012-01-31 11:20
skoro w pakistanie dzieja sie takie rzeczy jak porwania ,morderstwa i strach jest tam przebywac dla bialych,to powinno sie niewpuszczac pakistanczykow do europy,jezeli liczba emigrantow pakistanskich wzrosnie to w europie bedzie dzialo sie to samo co tam,przywodcy europejscy powiini to wiedziec
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!