21-letni student jednej z trójmiejskich uczelni na pomysł akcji wpadł kilka miesięcy temu. "Znajomy, który pracował w gdyńskim Kauflandzie, powiedział mi o tym, że sklep sprzedaje przeterminowany towar. Dlatego z kolegami postanowiliśmy sprawdzić, czy wysoka jakość produktów, którą zachwala market, to rzeczywiście prawda" - opowiada student, który zastrzegł sobie anonimowość.

Najpierw studenci na cel wzięli jeden z gdyńskich sklepów niemieckiej sieci. "Produktów z nieaktualnymi datami ważności było tam dosyć dużo" - twierdzi nasz rozmówca. Poinformował o tym szefostwo sieci. Powołał się przy tym na zapis regulaminu Kauflandu, który za każdy przeterminowany produkt "w ramach przeprosin" nakazuje wypłacić pięć złotych każdemu, kto znajdzie go na sklepowej półce.

Do tej pory studenci znaleźli kilkaset przeterminowanych towarów w czterech marketach Kauflandu zlokalizowanych na północy Polski. Ostatnio dwukrotnie odwiedzili sklep w Słupsku, w którym znaleźli około 500 produktów z nieaktualną datą ważności. Jednak gdy zażądali wypłaty - w sumie około 2,5 tys. zł. - słupski Kaufalnd odmówił. Studentów to jednak nie zraziło.

Aby zmusić sklep do usunięcia wadliwych produktów i przekazania pieniędzy, zawiadomili policję i prasę - sprawę opisał "Głos Pomorza". Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, potwierdzili ustalenia studentów, sporządzili listę przeterminowanych towarów, a następnie wszczęli śledztwo.

"Musimy jeszcze przesłuchać wielu świadków. Za złamanie ustawy o bezpieczeństwie żywienia i żywności sklepowi grozi grzywna w wysokości nawet 5 tys. zł." - mówi DZIENNIKOWI Jacek Bujarski, rzecznik prasowy słupskiej policji.

Na tym nie koniec – student, nie mogąc doczekać się wypłaty pieniędzy, postanowił skierować sprawę do sądu. Zdaniem ekspertów, ma spore szanse na wygraną. "W tego typu przypadkach sklep musi udowodnić brak swojej winy" - mówi Maciej Chmielowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

O sporze ze studentami przedstawiciele sklepu wypowiadają się niechętnie. Rzecznik Kauflanda Marcin Knapek nie chciał komentować sprawy placówki w Słupsku, twierdząc, że "nie zna jej wystarczająco dobrze". Powiedział nam jedynie, że sieć oferuje wypłatę za produkt, a nie poszczególne jego sztuki. A więc pięć złotych można dostać np. za całą partię przeterminowanego masła, a nie za każdą jego kostkę.

Wysiłki studentów nie poszły jednak na marne. Po ich wizytach w sklepach sieci w Gdyni i w Tczewie przeterminowane towary - jak twierdzą nasi rozmówcy - zniknęły z półek. "Mimo wszystko lepiej wygląda też sprawa egzekucji należnych nam pieniędzy. Mieliśmy z tym problemy we wszystkich marketach. Ale po interwencji dyrektora generalnego sieci Kaufland niektóre jej sklepy wypłaciły nam pieniądze" - opowiada student. Nie spoczywa na laurach. W najbliższym czasie chce sprawdzić sklep w Lęborku.