Początkowo nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii miała zakazywać handlu tylko tymi dopalaczami, które zawierają benzylopiperazynę (około 10 proc. siły działania amfetaminy). Jednak podczas prac nad ustawą Sejm przyjął poprawki, które zakazują rozprowadzania także 17 innych substancji pochodzących z roślin występujących w Ameryce Południowej i Środkowej oraz w Azji. Wiceminister zdrowia Jakub Szulc informował, że rząd będzie występował do Komisji Europejskiej, by uznała za zasadne ograniczenie używania substancji, które zapisano w ustawie.

"Nowelizacja ustawy utrudni działania firmy, ale nie wpłynie w zasadniczy sposób na jej funkcjonowanie" - ocenia rzecznik firmy Dopalacze.com Piotr Domański. "Będziemy oczywiście działali zgodnie z prawem. Jeśli ustawa wejdzie w życie, to wycofamy z naszej oferty produkty zawierające zakazane substancje. Jednak mogą pojawić się nowe produkty" - mówi Domański. Jego firma wprowadzi więc na rynek dopalacze bez benzylopiperazyny ani pozostałych 17 zakazanych substancji.

Według prof. Jerzego Vetulaniego z Instytutu Farmakologii PAN nowelizacja ustawy nie zlikwiduje problemu uzależnień. "Zwiększenie restrykcji nic dobrego nie daje. Pozostaje rynek nielegalnych narkotyków, nad jakością których nie ma żadnej kontroli" - uważa profesor.

Wiceminister Adam Fronczak zazaczył, że szkodliwe dla zdrowia substancje, które znajdą się w załączniku znowelizowanej ustawy, mimo że nie będą mogły być sprzedawane, to będą mogły być używane do badań naukowych, w medycynie oraz w przemyśle.

Sklepy z dopalaczami działaja już na terenie całej Polski - pierwszy został otwarty w sierpniu zeszłego roku w Łodzi. Dopalacze to legalna alternatywa dla narkotyków. Jednak te środki są niebezpieczne dla zdrowia i do tej pory mogły być legalnie sprzedawane dzięki lukom w prawie. Jednak wkrótce to się zmieni.