Polska przykrywa się śniegiem - ostatnie ocieplenie pozwoliło zapomnieć już, co znaczą prawdziwe zaspy, teraz zima jednak nadrobi zaległości. W nocy z niedzieli na poniedziałek śnieg będzie padał bez przerwy, a temperatury mogą spaść nawet do 11 stopni poniżej zera. "Taka pogoda utrzyma się co najmniej przez tydzień" - mówią meteorolodzy. A wszystko za sprawą zimnego i wilgotnego powietrza, jakie napływa do Polski z północnej Europy.

Prawdziwe białe szaleństwo zapanowało na południu kraju - turyści, którzy wybrali się na weekend w góry, trafili na świetne warunki narciarskie, bo na stokach leży dużo świeżego śniegu. W ciągu trzech ostatnich dni spadło go ponad 60 centymetrów.

O ile można dziś śmiało szaleć na nartach czy sankach, to lepiej nie wybierać się na wędrówki po górach. Szlaki są w wielu miejscach zasypane, leżą na nich nawet kilkumetrowe zaspy - w Dolinie Pięciu Stawów pokrywa ma już wysokość 220 centymetrów i nadal się zwiększa. Ciągłe opady śniegu powodują, że łatwo stracić orientację. Ale to jeszcze nie wszystko. GOPR ogłosiło aż czwarty w pięciostopniowej skali stopień zagrożenia lawinowego.

Zimowa pogoda może zmartwić także kierowców. Na drogach będzie bowiem bardzo ślisko. Mniej uczęszczane drogi mogą być w niektórych miejscach całkowicie nieprzejezdne z powodu zasp. Przez najbliższy tydzień bardzo potrzebne będą szczotki i skrobaczki - bo codziennie rano samochód trzeba będzie długo odśnieżać, zanim da się nim gdziekolwiek pojechać.

W ten weekend w pięciu ostatnich województwach - kujawsko-pomorskim, lubuskim, małopolskim, świętokrzyskim i wielkopolskim - rozpoczynają się ferie. Policja ostrzega - drogi będa zatłoczone, trzeba zachować wyjątkową ostrożność.