Przejście na naziemne nadawanie cyfrowe niezbędne jest do wprowadzenia nowych usług telekomunikacyjnych - np. bezpłatnego dostępu do internetu, lepszej jakości obrazu w telewizji czy możliwości oglądania filmów w oryginalnej wersji językowej z polskimi napisami.

Opóźnienia wytknęła nam właśnie Komisja Europejska. Według przedstawicieli unijnego rządu Polska jako jedyny kraj w UE może nie zdążyć z cyfryzacją na czas. Bruksela chce, by wszystkie państwa członkowskie przeszły na nadawanie cyfrowe do końca 2012 r. Tymczasem w Polsce wyłączenie nadawania analogowego zostało zaplanowane dopiero na 2015 r.

Ale nawet ten termin nie jest pewny, bo w tej sprawie robi się w Polsce niewiele. Dopiero miesiąc temu Krajowa Radia Radiofonii i Telewizji doszła do porozumienia z Urzędem Komunikacji Elektronicznej w sprawie planu cyfryzacji.

"Ubiegły rok był całkowicie stracony. Sprawdza się czarny scenariusz: nie posunęliśmy się w tej sprawie ani o krok" - mówi DZIENNIKOWI Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji, który monitoruje postępy cyfryzacji. "W tej sytuacji trudno nam będzie nawet dogonić Białoruś, która cyfrowym sygnałem pokryje do 2010 r. 80 procent kraju" - dodaje.

Jednym z największych problemów był do tej pory brak jednomyślności wśród największych nadawców. TVN i Polsat godzą się na wyłączenie sygnału analogowego, ale pod warunkiem że za trzy lata 95 proc. gospodarstw domowych będzie miało dekodery pozwalające na odbiór telewizji cyfrowej. Każdy odbiorca powinien je dostać za darmo od jednej z instytucji państwowych odpowiedzielnych za rynek telekomunikacyjny.

Eksperci sprzeciwiają się jednak temu, aby z publicznych pieniędzy finansować coś, na czym skorzystają prywatni nadawcy. "Nadawcy powinni dołożyć się do tej inwestycji" - twierdzi Teluk.