Mateusz Weber: Czy śmigłowiec Mi-2 to bezpieczna maszyna, czy może zawodna i podatna na usterki?
Tomasz Szulc*:
Powiem krótko - bezpieczna i niezawodna. Kiedyś jedna z najlepszych, jakie produkowano. Jak każda radziedzka konstrukcja charakteryzuje się prostotą i niezawodnością. Piloci je lubili, bo po prostu im ufali. Niestety to bardzo stary, prawie 50-letni model. Ich już się nie produkuje.

Czyli przyczyną katastrofy mógł być wiek maszyny?
Nie mnie przesądzać. To wyjaśnią prace specjalnej komisji. Pogotowie ratunkowe dysponuje maszynami 20-letnimi i starszymi. Zapytam tak: chciałby pan jeździć 20-letnim samochodem? Bo ja nie. Dodam jeszcze, że zepsuty samochód może się zatrzymać, a śmigłowiec nie.

Skoro Mi-2 to taki stary śmigłowiec, to jak radzi sobie w tak trudnych warunkach pogodowych jak te, które panowały w Jarostowie?
Śmigłowce są jeszcze bardziej wrażliwe na pogodę niż samoloty. Gdyby to był śmigłowiec pasażerski, pilot najprawdopodobniej nie zdecydowałby się na lot. Pilot pogotowia ratunkowego takiego wyboru nie ma. Dlatego żeby uratować ofiary wypadków, piloci często latają na granicy ryzyka lub nawet ją przekraczają. Po prostu wymusza to specyfika ich pracy.

Rząd chce kupić nowoczesne eurocoptery. Czym różnią się one od Mi-2?
Eurocopter to zupełnie nowa generacja helikopterów. Mają lepsze silniki. Są również wygodniejsze ale i trudniejsze w obsłudze. Mogą latać przy słabej widoczności. Jednak tak jak mówiłem - żaden śmigłowiec nie mógł i nie może latać w każdych warunkach. Mi-2 był ciasny, prymitywny, hałaśliwy, ale i prosty w konstrukcji. W latach swojej młodości to był świetny helikopter.

*dr inż. Tomasz Szulc jest pracownikiem Politechniki Wrocławskiej i ekspertem od spraw wojskowych. Zajmuje się m.in. sprzętem lotniczym