Żeby dostać się do setki najlepszych uczestników, śpiewająca Polka musiała pokonać 50 tys. konkurentów. Jury zaimponowała nie tylko brawurowym wykonaniem arii z "Carmen" Bizeta - "Bo miłość to cygańskie dziecię", ale też niesamowitą historią. Polka twierdzi, że dwa lata temu przyśniła jej się Maria Callas, która kazała jej nie poddawać się i kontynuować karierę muzyczną.

"To dlatego w programie na scenie wcielam się właśnie w tę operową diwę. Zasłużyła na pamięć" - mówiła dziennikarzom z programu.

Pomimo tego, że nie dostała się do dalszego etapu konkursu, nie żałuje, że spróbowała. "Udowodniłam przede wszystkim sobie, że potrafię. Bez tremy wyszłam na scenę i pierwszy raz w życiu zaśpiewałam w świetle reflektorów przed tak liczną widownią. Było warto!" - opowiada.

Małgorzata Warda w Londynie mieszka od ponad dwudziestu lat, ale - co podkreśliła przed kamerami brytyjskiego show - czuje się przede wszystkim Polką. Na co dzień pracuje jako nauczycielka muzyki: uczy śpiewu oraz gry na pianinie. Na razie koncertuje tylko dla najbliższych przyjaciół i rodziny.

Brytyjski show "Mam Talent", w którym na scenie spotykają się akrobaci, śpiewacy, tancerze, komicy i magowie, od kilku lat cieszy się na Wyspach ogromną popularnością. Największymi gwiazdami programu są bezkompromisowi sędziowie: Simon Cowell, Amanda Holden i Piers Morgan.

Główną nagrodą jest występ przed brytyjską królową, udział w finałowym koncercie na Wembley i trasie koncertowej po Wielkiej Brytanii. Najbardziej utalentowany Brytyjczyk otrzymuje też czek na 100 tys. funtów.