Chodzi o paliwo dostarczane do komend miejskich na Śląsku i w Zagłębiu. W 1999 roku z inicjatywy generała Mieczysława Kluka zdecydowano, że policja będzie miała jednego dostawcę benzyny. "Kluk miał silne związki z mafią paliwową, to jedna z najsmutniejszych postaci w historii policji. Został oskarżony o zdradzenie mafiosom planów walki z procederem paliwowym" - tłumaczy oficer Centralnego Biura Śledczego.

W 1999 roku Kluk zorganizował przetarg. Zaproszenie do złożenia ofert wysłano do dziewięciu firm handlujących paliwem. Pominięto jednak PKN Orlen, który wcześniej był największym dostawcą policji. Przetarg wygrała firma Techmet z Częstochowy. Co miesiąc do komend trafiało po kilkadziesiąt tysięcy litrów benzyny kupowanej w... Orlenie i zdaniem śledczych sprzedawanej później policji drożej nawet o 61 groszy za litr!

Katowicka prokuratura wskazała, że winę za straty ponoszą szef logistyki, naczelnik transportu oraz jej główna księgowa. Oprócz nich na ławie oskarżonych zasiadł także m.in. naczelnik wydziału finansów oraz jeden z pracowników wydziału transportu. Proces w tej sprawie przez kilka lat toczył się przed sądem w Oświęcimiu. Większość zarzutów została umorzona warunkowo z dwuletnim okresem próby lub umorzono je ze względu na niewielką społeczną szkodliwość czynu. W kilku przypadkach oskarżeni zostali uniewinnieni.

Sędziowie uznali, że część oskarżonych nie dopełniła swoich obowiązków, ale nie można wyliczyć konkretnej szkody, jaką poniosła komenda w wyniku zaniedbań poszczególnych osób.

Katowicka prokuratura kilka dni temu złożyła apelację od tego wyroku. Zarzuciła sądowi błędy w ustaleniach faktycznych.