Kozina wpadł w ręce brytyjskiej policji w swojej luksusowej willi w Londynie w połowie 2007 roku. ”Anglicy zatrzymali naszego rodaka na prośbę amerykańskich służb, które zarzucały mu przemyt setek kilogramów narkotyków do Stanów. Mieliśmy swój udział w tym śledztwie” - tłumaczy oficer Centralnego Biura Śledczego.

Już po kilku tygodniach Kozina znalazł się w więzieniu w Stanach. Teraz okazuje się, że zdecydował się na współpracę z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości. Przyznał się do gigantycznego przemytu narkotyków i dzięki temu uniknął dożywotniego więzienia. Za kratkami spędzi najbliższe dziesięć lat. "Nie miał innego wyjścia, był otoczony dowodami. Ale to nie koniec jego kłopotów” - mówi nasz rozmówca z "polskiego FBI”.

Przez całe lata Kozina był nieuchwytny dla wymiaru sprawiedliwości. Swoje interesy prowadził globalnie. Według informacji służb specjalnych był akceptowany niemal przez wszystkie organizacje przestępcze na świecie: japońskie triady, rosyjskie mafie i włoską cosa nostrę. Często pośredniczył w rozwiązywaniu konfliktów między nimi. Jednocześnie prowadził globalny handel narkotykami. Na jego urodziny przyjeżdżali wszyscy szefowie organizacji przestępczych.