Dymisja za prawdę o biedzie w policji
Policja, która ma problemy finansowe, nie dostała ani złotówki więcej. Za to stanowisko zastępcy szefa policji straci generał Henryk Tusiński, który ujawnił prawdę o dramacie finansowym. To efekt nacisków wicepremiera i szefa MSWiA Grzegorza Schetyny - dowiedział się DZIENNIK.
- Policja stawia ultimatum Tuskowi
- Głośne protesty mundurowych
- Funkcjonariusze reklamują prywatną spółkę
- Generał odchodzi za prawdę o biedzie
- Strach ma oczy pirata drogowego
- Szef policji na święcie białoruskich milicjantów
- Policjanci grożą Tuskowi
- Pitera ma ochronę, choć w policji bieda
- Radiowóz zakopał się w torowisku
- Szef policji oszczędza na policjantach
- Policja nie odholuje samochodu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tusiński miał podpaść swoją wypowiedzią, że w policyjnym budżecie ”trzeba mieszać, nie czekając na ministra”. Nagranie z wewnętrznej narady, na której padły te słowa, upublicznili tydzień temu najprawdopodobniej policyjni związkowcy.
”Generał powiedział prawdę o kłopotach instytucji i teraz zapłaci za to stanowiskiem” - mówi wysoki rangą oficer Komendy Głównej Policji. Do dymisji Tusiński ma się podać sam w najbliższy poniedziałek.
Podobne konsekwencje mogą spotkać również dyrektor finansów centrali policji, która ostrzegła na tej samej naradzie, że może zabraknąć środków na wynagrodzenia dla policjantów.
Według informacji DZIENNIKA początkowo sprawa miała zostać inaczej rozegrana. Po swoim powrocie z urlopu szef policji generał Andrzej Matejuk miał
zapytać swoich zastępców, kto się czuje zmęczony. Wtedy do dymisji - argumentując to swoim wiekiem - miał się podać Tusiński. W ten sposób władze policji lepiej wypadłyby w oczach
podwładnych.
W rzeczywistości jednak jest już znany następca generała Tusińskiego - dotychczasowy dyrektor departamentu bezpieczeństwa publicznego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzej
Trela.
”Dostaje straceńczą misję. Pieniędzy w budżecie jak nie było, tak nie ma. Policja ma środki jedynie na trzy, cztery miesiące funkcjonowania. Nikt nie wie, co będzie
dalej” - tłumaczy nasz rozmowca. Już w tej chwili w całym kraju funkcjonariusze wykręcają żarówki, tłumaczą się z każdego telefonu, a radiowozy mają wyznaczone limity
kilometrów.
”Przyczyną głośnego linczu we Włodowie był fakt, że oficer dyżurny miał tylko jeden radiowóz do dyspozycji. Teraz nie będzie nawet tego jednego, a funkcjonariusze z pewnością nie zdążą dobiec, aby uratować życie" - ostrzega funkcjonariusz.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!