Emigranci z Polski koczują w namiotach
W brytyjskim Lincolnshire w środkowej Anglii podwoiła się liczba Polaków, których utrata pracy zmusiła do życia na ulicy - alarmuje dziennik "Lincolnshire". Już trzydziestu bezdomnych emigrantów rozbiło namioty nad rzeką.
- Bezdomny Polak zmarł na ulicy
- Polacy naprawiają brytyjskie statki
- Poznań przekonywał, że warto nad Wartą
- Polacy z Wysp ofiarami oszustów
- Polka pobita w brytyjskiej szkole
- Polacy nie zabierają pracy Brytyjczykom
- Emigranci wpadli w pułapkę abolicyjną?
- Brytyjczycy pomagają bezdomnym Polakom
- Zatrzymano zabójców Polaka z Wembley
- Londyn pozbywa się bezdomnych Polaków
- Brytyjskie urzędy: Polacy wracajcie do domu
- "Imigranci wjeżdżają tu na własne ryzyko"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Część z bezdomnych Polaków to ofiary zataczającego coraz szersze kręgi kryzysu finansowego. "Tracą pracę, nie mogą znaleźć nowej, a wstyd im wracać do kraju bez grosza. Do tego często dochodzi alkohol" - komentuje anonimowo jedna z pracownic biura pośrednictwa pracy w Lincoln.
Jeden z polskich emigrantów, 42-letni "Max", który nie chciał podać swojego prawdziwego imienia, opowiada, jak znalazł się na ulicy. "Szukałem pracy całymi
dniami, byłem wszędzie, pukałem do każdych drzwi" - opowiada Polak, który w kraju był kierownikiem stacji benzynowej i - jak twierdzi - prowadził w miarę dostatnie życie.
Do Anglii przeniósł się zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Był po rozwodzie, chciał zacząć nowe życie. "Nigdy bym nie przypuszczał, że tak się to skończy. Nie mam
pracy, mieszkania, pieniędzy. I żadnej nadziei" - mówi Polak.
Marysia Filip, która pomaga emigrantom z ramienia lokalnej organizacji charytatywnej Catch 22, przyznaje, że część emigrantów, która straciła pracę i mieszkanie, może znaleźć się na ulicy. "Jeśli mają szczęście, nocują w namiotach. A jak nie, śpią w krzakach nad rzeką" - opowiada.
Nie ma dokładnych danych wskazujących, ilu emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej jest na Wyspach bez dachu nad głową. Władze Londynu twierdzą na przykład, że w stolicy może być ich nawet do trzech tysięcy.
"Kryzys na rynku pracy jest oczywiście niebezpieczny dla emigrantów. Część bezdomnych to osoby, które nie potrafiły odnaleźć się na brytyjskim rynku pracy. Większość jest uzależniona od alkoholu i narkotyków, żyje na marginesie społeczeństwa. To najczęściej osoby czterdziesto-, pięćdziesięcioletnie, które trudno jest namówić do powrotu do kraju" - opowiada Ewa Sadowska, dyrektor brytyjskiego oddziału fundacji Barka, która pomaga bezdomnym.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!