Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Emigranci z Polski koczują w namiotach

2009-02-23 | Ostatnia aktualizacja: 21:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

W brytyjskim Lincolnshire w środkowej Anglii podwoiła się liczba Polaków, których utrata pracy zmusiła do życia na ulicy - alarmuje dziennik "Lincolnshire". Już trzydziestu bezdomnych emigrantów rozbiło namioty nad rzeką.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Część z bezdomnych Polaków to ofiary zataczającego coraz szersze kręgi kryzysu finansowego. "Tracą pracę, nie mogą znaleźć nowej, a wstyd im wracać do kraju bez grosza. Do tego często dochodzi alkohol" - komentuje anonimowo jedna z pracownic biura pośrednictwa pracy w Lincoln.

Jeden z polskich emigrantów, 42-letni "Max", który nie chciał podać swojego prawdziwego imienia, opowiada, jak znalazł się na ulicy. "Szukałem pracy całymi dniami, byłem wszędzie, pukałem do każdych drzwi" - opowiada Polak, który w kraju był kierownikiem stacji benzynowej i - jak twierdzi - prowadził w miarę dostatnie życie.

Do Anglii przeniósł się zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Był po rozwodzie, chciał zacząć nowe życie. "Nigdy bym nie przypuszczał, że tak się to skończy. Nie mam pracy, mieszkania, pieniędzy. I żadnej nadziei" - mówi Polak.

Marysia Filip, która pomaga emigrantom z ramienia lokalnej organizacji charytatywnej Catch 22, przyznaje, że część emigrantów, która straciła pracę i mieszkanie, może znaleźć się na ulicy. "Jeśli mają szczęście, nocują w namiotach. A jak nie, śpią w krzakach nad rzeką" - opowiada.

Nie ma dokładnych danych wskazujących, ilu emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej jest na Wyspach bez dachu nad głową. Władze Londynu twierdzą na przykład, że w stolicy może być ich nawet do trzech tysięcy.

"Kryzys na rynku pracy jest oczywiście niebezpieczny dla emigrantów. Część bezdomnych to osoby, które nie potrafiły odnaleźć się na brytyjskim rynku pracy. Większość jest uzależniona od alkoholu i narkotyków, żyje na marginesie społeczeństwa. To najczęściej osoby czterdziesto-, pięćdziesięcioletnie, które trudno jest namówić do powrotu do kraju" - opowiada Ewa Sadowska, dyrektor brytyjskiego oddziału fundacji Barka, która pomaga bezdomnym.

Aleksandra Kaniewska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «