Kiedy poznaniak Jakub T. wrócił do kraju w lipcu 2008 roku, jego adwokaci rozpoczęli walkę o zmianę wyroku podwójnego dożywocia i dostosowanie kary do polskiego prawa. Za gwałt polski kodeks przewiduje maksymalnie 12 lat więzienia. Pojawiły się jednak wątpliwości związane z warunkami wykonania kary. Gdyby bowiem polski sąd utrzymał wyrok dożywocia, Jakub T. miałby możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie nie wcześniej niż po 25 latach odbycia kary. Według prawodawstwa Wielkiej Brytanii miałby na to szansę po 9 latach.

W Polsce sprawa poznańskiego studenta trafiła najpierw do Sądu Okręgowego w Poznaniu, który podtrzymał niedawno wyrok strony brytyjskiej. Później obrona skierowała sprawę do Sądu Apelacyjnego, który przekazał ją do Sądu Najwyższego. Ostateczny wyrok ma zapaść jutro.

"To skomplikowana prawnie sprawa. Większość krajów Unii Europejskiej, z Wielką Brytanią na czele, dostosowuje wyroki sądów zagranicznych do miejscowego prawodawstwa oraz wymiaru zagrożenia. Wierzę, że Sąd Najwyższy podejmie decyzję w tym duchu" - mówi DZIENNIKOWI adwokat Jakuba T. Mariusz Paplaczyk. Zapewnia też, że jeśli wyrok nie będzie satysfakcjonujący, obrona nie wyklucza złożenia skargi do Trybunału Konstytucyjnego oraz oddania sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Sprawa Jakuba T. wciąż budzi kontrowersje w angielskim Exter, gdzie w lipcu 2006 roku 48-letnia Brytyjka została zgwałcona i pobita. Lokalne media nawołują do utrzymania wyroku brytyjskiego sądu. Cytowana przez "Exeter and Echo" ofiara podkreśla, że wciąż cierpi z powodu doznanych obrażeń i że resztę życia spędzi na wózku inwalidzkim.