"Po raz pierwszy słyszę, by wal dziobogłowy pojawił się na płytkich wodach naszego wybrzeża" - mówi Anton van Helden z Te Papa Tongarewa, muzeum narodowego Nowej Zelandii, który od 20 lat zajmuje się badaniem tych zwierząt.

Naukowcy nie są w stanie wytłumaczyć tego fenomenu: wale dziobogłowe żywią się kałamarnicami i z reguły zamieszkują oddalone od brzegu głębiny oceanów. Tym razem jednak młody samiec zauważony został nieopodal plaży na półwyspie Whangaparaoa, niedaleko Auckland, największej aglomeracji kraju.

Początkowo badacze myśleli, że nienaturalne zachowanie zwierzęcia spowodowane jest chorobą. Jednak młody wieloryb wygląda na zupełnie zdrowego. Naukowcy chcą wykorzystać tę wyjątkową okazję i przyjrzeć mu się z bliska, choć boją się, że pociągną za sobą tłum gapiów.

Mimo że wizyta arcyrzadkiego ssaka jest dla naukowców miłym zaskoczeniem, zwierzę powinno jak najszybciej wrócić w swoje strony. Na płytkich wodach trudno mu swobodnie pływać i polować. Dodatkowe zagrożenie mogą stanowić często pojawiające się w okolicy łodzie i motorówki. Od dwóch dni żeglarze w okolicach Whangaparaoa napominani są, by pływać wolniej i trzymać się przynajmniej 50 metrów od miejsca przebywania zwierzęcia.