Ratownicy TOPR mieli w ferie mnóstwo pracy
Jedna osoba zginęła przysypana lawiną, dwie podczas jazdy na nartach - to tragiczny bilans ferii w górach. Ratownicy Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego nie narzekali na brak zajęcia: zorganizowali dziesięć akcji, 14 wypraw ratunkowych i 886 interwencji na stokach.
- Taternik spadł z Kościelca
- Tatry: mgła, lawiny i zasypane szlaki
- Tablice w Tatrach po angielsku
- Gigantyczna lawina nad Morskim Okiem
- Turyści zapłacą za swoją głupotę
- Śnieg na dachach sprawdzą z powietrza
- Tłumy narciarzy w polskich górach
- TOPR-owcy szukają turystów pod lawiną
- TOPR musi wziąć kredyt, żeby ratować życie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według Krzysztofa Starnawskiego z TOPR tegoroczne akcje ratunkowe były szczególnie trudne z powodu wyjątkowo śnieżnej zimy - np. na Kasprowym Wierchu pokrywa śnieżna sięga 240 cm.
Najtragiczniejse były trzy wypadki. Pod lawiną na szlaku na Liliowe zginął turysta z Warszawy. W wyniku upadku na stoku w Czarnej Górze zmarł chłopiec, a zawał serca był prawdopodobnie przyczyną zgonu mężczyzny w czasie jazdy na nartach na Kasprowym Wierchu.
Nie mniej pracy mieli ratownicy patrolującego wszystkie góry w Polsce Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy od początku sezonu interweniowali ponad 1000 razy. Rekord padł w ubiegłą niedzielę, kiedy w ciągu jednego dnia ruszali do akcji aż 52 razy.
W Tatrach cały czas utrzymują się trudne warunki dla turystów. Obowiązuje trzeci stopień zagrożenia lawinowego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!