Sposoby na deficyt w szafach
Spódnica z pieluchy, naszyjniki z makaronu, rajstopy wskrzeszane w punkcie repasacji - to powszechnie znane w czasach PRL produkty zastępcze prawdziwych ubrań i biżuterii. A jakich sposobów na deficyt w garderobie używano w twojej rodzinie? Czekamy na e-maile z waszymi opowieściami.
- Konkurs o PRL wciąż nierozstrzygnięty!
- Jak sobie radziłeś w czasach PRL?
- Rajstopy jednorazówki na Dzień Kobiet
- Czytelnicy wybrali ikony PRL
- Rarytasy rodem z PRL
- Wygraj wielką encyklopedię PRL
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Żeby uszyć spódnicę, najpierw trzeba było pofarbować pieluchę. W tym celu brało się największy w domu garnek do rosołu, rozrabiało w nim farbę i gotowało pieluchę. Kiedy przygotowany w ten sposób materiał wysechł, zszywało się go, marszczyło na gumce i spódnica była gotowa. W podobny sposób można było zrobić sobie szal.
Broszki z modeliny, naszyjniki z makaronu, podarte rajstopy wskrzeszane do ponownego życia w punkcie repasacji - bez tych alternatywnych środków życie w PRL byłoby niemal niemożliwe. Każda rodzina gromadziła powszechnie znane i własne sposoby na godne przetrwanie w warunkach permanentnego deficytu. Jeden z mało znanych sposobów pozwalał na przykład samodzielnie zaszywać oczka w rajstopach - zamiast nici można było użyć włosa - od blondynki albo od brunetki w zależności od koloru rajstop.
Jakie sposoby wykorzystywano w waszych domach? Jakie macie wspomnienia związane z zaradnym przeżywaniem lat, w których do ubrania nie można było kupić niemal niczego? Czekamy na wasze
opowieści. Przesyłajcie je e-mailem na adres spoleczenstwo@dziennik.pl.
p
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!