Specgrupa śledczych bada katastrofę Mi24
Oprócz rozbitego szturmowego śmigłowca Mi24 nocne strzelanie na poligonie "Toruń" trenowały w piątkowy wieczór jeszcze dwie inne maszyny tego typu. Zeznania ich załóg mogą pomóc w wyjaśnieniu przyczyny katastrofy - lotnicy zostaną lada dzień przesłuchani.
- "Samolot Bryza właściwie się nie psuje"
- Kryzysowe cięcia uziemiły pilotów
- Dlaczego runął śmigłowiec ratowniczy?
- Odnaleziono czarną skrzynkę z Mi-24
- Załoga rozbitego Mi-24 wyszła ze szpitala
- "Bryza może latać na jednym silniku"
- Katastrofa Mi-24 - zawinił człowiek
- Pilot zginął, bo śmigłowiec wleciał w las
- Awionetka spadła do Wisły, pilot żyje!
- Największe katastrofy lotnicze w Polsce
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prokuratorów interesuje to, o czym załogi śmigłowców rozmawiały podczas piątkowych ćwiczeń w ostrym strzelaniu w warunkach nocnych - jakie komunikaty, polecenia i rozkazy padały w czasie lotu. Być może któryś z pilotów z pozostałych helikopterów widział katastrofę lub usłyszał coś, co by wyjaśniało rozbicie śmigłowca dobrze przystosowanego do lotów i walki nocą. W kolejce do przesłuchania czekają też dziesiątki osób z obsługi naziemnej: mechanicy, kontrolerzy lotu, technicy uzbrojenia.
"Powołałem specjalną grupę złożoną z trzech prokuratorów, którzy będą się zajmować tą sprawą. Już przesłuchaliśmy kilka osób, ale ruszymy pełną parą od wtorku" - powiedział DZIENNIKOWI Paweł Portała, szef Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Bydgoszczy, która od poniedziałku oficjalnie przejęła śledztwo w sprawie katastrofy.
Prokuratorzy jeszcze w sobotę przesłuchali ocalałych członków załogi - pilota oraz technika, który leciał w przedziale desantowym - ale nie chcą ujawniać, co zeznali obaj lotnicy. Minister obrony narodowej Bogdan Klich, który także rozmawiał z ocalałymi, mówił na sobotniej konferencji prasowej, że "nic nie pamiętają". "Przesłuchaliśmy ich na gorąco, by mieć jak najświeższe zeznania. Potem będziemy je weryfikować po uzyskaniu informacji od biegłych badających wrak i po przesłuchaniu innych osób" - mówi Portała.
Na miejscu katastrofy nadal działa komisja ekspertów, ale do poniedziałkowego popołudnia ze zniszczonego kadłuba wciąż nie wydobyto rejestratora parametrów lotu, czyli tzw. czarnej skrzynki. Leśnicy musieli wyciąć kilka drzew, by do szczątków Mi24 mógł dojechać ciężki sprzęt. Potem saperzy usunęli z pokładu śmigłowca uzbrojenie - amunicję do ciężkiego karabinu maszynowego oraz pociski rakietowe. Wrak zostanie podniesiony i przewieziony do hangaru w Inowrocławiu.
Szturmowy Mi24 z 49. Pułku Śmigłowców Bojowych rozbił się w piątek, kilkanaście minut po 22.00. Przed wylotem na misję w Afganistanie piloci trenowali ostre strzelanie i latanie nocą. W katastrofie zginął operator uzbrojenia. Pilot i technik przeżyli z lekkimi obrażeniami.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!