Narodowcy rozpoczęli akcję wymierzoną w emigrantów, ilustrując ją hasłem "Bitwa o Anglię", które zna każdy Brytyjczyk. W 1940 roku od powietrznej bitwy zależały losy Anglii. Gdyby brytyjskie lotnictwo przegrało i zostało zniszczone, Hitler dałby rozkaz do inwazji na Wyspy.

Do hasła narodowcy dołączyli plakat ze zdjęciem brytyjskiego samolotu myśliwskiego Spitfire. Sęk w tym, że na zdjęciu jest maszyna z legendarnego polskiego Dywizjonu 303, którego piloci zestrzelili najwięcej niemieckich maszyn podczas autentycznej bitwy o Anglię.

>>>Zobacz, jak zbłaźnili się brytyjscy narodowcy

O wpadce doniósł brytyjski dziennik "Daily Mail", pisząc, że akcja BNP została "zestrzelona".Narodowcy próbowali jeszcze ratować twarz, tłumacząc, że dokładnie wiedzą, co przedstawia ich plakat. "Pokazujemy bitwę o Anglię i nieważne, czy samolot to część polskiego szwadronu, czy innego. To symbol brytyjskiej walki - teraz o ekonomię. W naszej kampanii nie chodzi przecież o to, czy lubimy Polaków" - mówił rzecznik narodowców Simon Darby.

Kampania BNP wzburzyła za to polityków innych partii. "To absurd, żeby ksenofobiczna partia używała symbolu heroicznej walki Polaków w swojej kampanii. Chcą wyrzucić emigrantów do Polski, ale na plakacie umieszczają polski myśliwiec. Ktoś tu nie odrobił lekcji historii. Mówienie o prawdziwej brytyjskości na tle legendarnego polskiego samolotu z czasów wojny jest śmieszne" - powiedział John Hemming z partii liberalnej.

>>>Na tym spitfirze latał Jan Zumbach

Co ciekawe, przyglądając się dokładnie maszynie na plakacie, można ją bardzo dokładnie zidentyfikować - to Spitfire MkVb, których Dywizjon 303 używał dopiero od 1941 roku, czyli rok po bitwie o Anglię, bo wcześniej latał na myśliwcach Hurricane. Symbole rozpoznawcze oraz charakterystczne godło pod kabiną - wizerunek Kaczora Donalda - wskazują, że spitfire'a używał Jan Zumbach, kawaler Virtuti Militari, czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i dwukrotnie brytyjskim Distinguished Flying Cross. Zumbach w czasie bitwy o Anglię zestrzelił 8 samolotów wroga, a w całej II wojnie światowej - 13.

O wpadce brytyjskich narodowców polscy weterani wojenni dowiedzieli się od dziennikarzy "Daily Mail" we wtorek wieczorem. Do londyńskiej siedziby Fundacji Stowarzyszenia Lotników Polskich redakcja przysłała bowiem zdjęcie samolotu z prośbą o jego pilną identyfikację.

"Wystarczyło jedno spojrzenie i już wiedziałem: to makieta samolotu Spitfire używanego przez Polaków podczas bitwy o Anglię. Można go znaleźć w siedzibie RAF w podlondyńskim Northolt" - mówi DZIENNIKOWI opowiada pułkownik Andrzej Jeziorski, prezes fundacji, a w czasie wojny pilot bombowca w Dywizjonie 304.

>>>Przeczytaj wywiad z pułkownikiem Jeziorskim

"Zaśmiałem się w duchu: narodowcy zestrzelili się własną bronią. Występują przeciwko Polakom, a w kampanii wykorzystali symbol samolotu, którym latali polscy lotnicy. Spitfire i Dywizjon 303 uratowały przecież Anglię" - mówi rozbawiony pułkownik.

>>>Zobacz siedzibę RAF w Northolt