Brytyjczycy zabiorą ci auto
Koniec z bezkarnością polskich kierowców na drogach Wielkiej Brytanii. 1 kwietnia wchodzą w życie regulacje wymierzone w cudzoziemców, którzy złamią surowe brytyjskie przepisy ruchu drogowego. Zasada jest prosta: zapłacisz mandat w chwili zatrzymania albo z miejsca stracisz samochód.
- Polski gang kradł traktory na Wyspach
- Pierwszy Polak w słynnym wyścigu na Tamizie
- Chińsko-polski pickup w sklepach
- Zwiedź Londyn śladami "Misia"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Uwaga kierowcy! Od 1 kwietnia brytyjscy stróże prawa dostaną do ręki nowy oręż w walce z cudzoziemcami. Tego dnia wchodzą w życie przepisy, na mocy których obcokrajowcy łamiący przepisy ruchu drogowego będą musieli na miejscu płacić grzywnę w wysokości do 900 funtów.
>>> W Polsce za niepłacenie mandatów stracisz auto
A co, jeśli nie będziesz miał takiej sumy w gotówce ani nawet karty bankomatowej lub debetowej? Pojazd zostanie zajęty i odprowadzony do policyjnego garażu. Odzyskanie go będzie kosztować dodatkowe 80 funtów. Grzywna będzie oczywiście do zaskarżenia na drodze sądowej, ale to nic nowego.
To wyjątkowo drastyczna zmiana w traktowaniu kierowców na "obcych blachach". Dotychczas z braku stałego adresu policja miała duże trudności w ściąganiu mandatów, więc zwykle poprzestawała na ustnych upomnieniach. Nowe regulacje będą dotyczyły tak cudzoziemców mieszkających w Wielkiej Brytanii, jak i turystów, a nawet kierowców firm transportowych zarejestrowanych poza granicami kraju.
>>> Aresztowana, bo... prowadziła samochód
Ile pieniędzy wyfrunie z portfela przeciętnego Kowalskiego zatrzymanego w Wielkiej Brytanii? Za nieostrożną jazdę - w tym na przykład niezachowanie odpowiedniego odstępu między pojazdami czy czytanie mapy za kierownicą - trzeba będzie zapłacić 300 funtów, czyli prawie 1600 złotych.
Jeśli nasz Kowalski wpadnie w objęcia policji za rozmawianie przez komórkę z słuchawką w ręku albo przekroczy dozwoloną prędkość, zapłaci 60 funtów. Jeśli dopuści się kilku wykroczeń naraz, czeka go bankructwo - nawet 900 funtów mandatu, czyli blisko 5 tysięcy złotych. Na pocieszenie - nie zarobi żadnych punktów karnych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!