Szef policji ukarany za zbyt szybką jazdę
Komendant główny policji Andrzej Matejuk dostał mandat - 300 złotych za zbyt szybką jazdę. Jego podwładni z drogówki ustrzelili go radarem, kiedy pędził trasą katowicką do Warszawy. Co ciekawe, policjanci nie poznali szefa. Komendant pokornie zapłacił karę.
- Szefowie policji imprezują z biznesmenami
- Potężne BMW w służbie policji
- Już nie uciekniesz przed fotoradarem
- Drogowi piraci zbiednieją. Drożeją mandaty
- Policjant z drogówki molestował zatrzymane
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Komendant zapłacił mandat tak jak każdy obywatel" - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. "Dostał też punkty karne, ale nie pamięta ile, to było kilka miesięcy temu" - dodaje Hajdas.
Jaku ustalili dziennikarze stacji RMF FM, Matejuk jechał własnym autem z rodzinnego Wrocławia do Warszawy. Był na pograniczu województw łódzkiego i mazowieckiego, kiedy wpadł na rozstawionych z radarem funkcjonariuszy drogówki.
>>>Szef policji na święcie białoruskich milicjantów
"Jeśli komendant nie pamięta, ile dostał punktów, to nie wiadomo, o ile jechał za szybko. 300 złotych to górna granica za przekroczenie wynoszące od 30 do 40 kilometrów na godzinę albo dolna w przypadku od 40 do 50 kilometrów" - mówi nam policjant warszawskiej drogówki.
>>>Drogowi piraci zbiednieją. Drożeją mandaty
Niejasne jest, czy policjanci drogówki rozpoznali swojego szefa. Według Radia RMF FM - nie. Poprosili złapanego kierowcę o dokumenty, a Matejuk dał im dowód osobisty, nie wyjmował policyjnej "blachy" czyli legitymacji. Policjanci spisali szefa i wlepili mu mandat, a komendant bez protestów go przyjął.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!