Ukradli mu jacht… którego nie było
Mężczyzna w kostiumie z pianki wpada do hotelu w Gorey, godzinę jazdy od Dublina, i krzyczy, że ukradziono mu jacht za 100 tysięcy euro. To nie scena z filmu akcji, ale historia, jaką wymyślił 37-letni emigrant z Polski. Stanął już przed irlandzkim sądem za składanie fałszywych zeznań.
- Ukradli ponad 130 samochodów
- Ukradł samochód szefowi... z miłości
- Dostała kredyt na... paragon za parówki
- Przez stare mapy utknęli na mieliźnie
- Zobacz, w którym kraju jest najwięcej piratów
- Skradziony jacht odnaleziony w Polsce
- Wyrzucili zabytek, bo nie znaleźli kupca
- Ukradli na Wyspach, odsiedzą w Polsce
- Chcieli ukraść świecącą się latarnię
- Ukradli żołnierzom koparkę i wywrotkę
- Za 10 tysięcy kupił nic niewarte monety
- Sprzątnęła... obrazy z siedziby fundacji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W dniu mistyfikacji wszystko szło zgodnie z planem. 37-letni Marek, który w Irlandii mieszka z żoną i 14-letnim synem od ponad pięciu lat, wpada do hotelu i zaczyna wołać o pomoc. Zaalarmowany przez Polaka personel irlandzkiego hotelu wzywa na miejsce policję, a mężczyzna za pośrednictwem tłumacza zeznaje, że właśnie ukradziono mu wart 100 tysięcy euro jacht, którym pływał wzdłuż linii brzegowej. Według jego relacji na pokład wdarło się dwóch mężczyzn i uprowadziło luksusową łódkę.
>>>Polskie czwartki na irlandzkim komisariacie
Podczas śledztwa okazało się, że podobną historię - tym razem ze skuterem w roli głównej - Polak sprzedał policji już dzień wcześniej. Wtedy również winą obarczeni zostali dwaj niebezpieczni złodzieje.
>>>Pociął ciężarówkę, by nie płacić rat
Przed sądem Polak przyznał się, że obie historie były wyssane z palca. Nie wiadomo, po co dwa razy oszukiwał policję - nie przygotował żadnych dokumentów ubezpieczenia, na podstawie których mógłby wyłudzić odszkodowanie. Broniący go adwokat zasugerował, że mężczyzna miał w Polsce problemy psychiczne. Twierdził też, że emigrant zdecydował się na oszustwo, bo jego rodzina jest winna ok. 50 tys. euro polskiej mafii. "Nie wiem, czy to jest prawda, ale na jego dodatkową obronę przemawia to, że jest troskliwym mężem i ojcem, nigdy nie był karany i szczerze żałuje swojego występku" - dodał prawnik.
>>>Polacy naprawiają brytyjskie statki
Od czterech lat polski emigrant pracował w Gorey jako kierowca ciężarówki, starał się nawet o irlandzkie obywatelstwo. Do czasu wydania wyroku 7 maja oskarżony może pozostać na wolności. Ma się tylko meldować w każdą sobotę na lokalnym posterunku. Zalecono mu też obowiązkowe konsultacje psychiatryczne.
--Aleksandra Kaniewska






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!