Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Ukradli mu jacht… którego nie było

2009-03-10 | Ostatnia aktualizacja: 21:55 | Komentarze: 0 | skomentuj

Mężczyzna w kostiumie z pianki wpada do hotelu w Gorey, godzinę jazdy od Dublina, i krzyczy, że ukradziono mu jacht za 100 tysięcy euro. To nie scena z filmu akcji, ale historia, jaką wymyślił 37-letni emigrant z Polski. Stanął już przed irlandzkim sądem za składanie fałszywych zeznań.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W dniu mistyfikacji wszystko szło zgodnie z planem. 37-letni Marek, który w Irlandii mieszka z żoną i 14-letnim synem od ponad pięciu lat, wpada do hotelu i zaczyna wołać o pomoc. Zaalarmowany przez Polaka personel irlandzkiego hotelu wzywa na miejsce policję, a mężczyzna za pośrednictwem tłumacza zeznaje, że właśnie ukradziono mu wart 100 tysięcy euro jacht, którym pływał wzdłuż linii brzegowej. Według jego relacji na pokład wdarło się dwóch mężczyzn i uprowadziło luksusową łódkę.

>>>Polskie czwartki na irlandzkim komisariacie

Podczas śledztwa okazało się, że podobną historię - tym razem ze skuterem w roli głównej - Polak sprzedał policji już dzień wcześniej. Wtedy również winą obarczeni zostali dwaj niebezpieczni złodzieje.

>>>Pociął ciężarówkę, by nie płacić rat

Przed sądem Polak przyznał się, że obie historie były wyssane z palca. Nie wiadomo, po co dwa razy oszukiwał policję - nie przygotował żadnych dokumentów ubezpieczenia, na podstawie których mógłby wyłudzić odszkodowanie. Broniący go adwokat zasugerował, że mężczyzna miał w Polsce problemy psychiczne. Twierdził też, że emigrant zdecydował się na oszustwo, bo jego rodzina jest winna ok. 50 tys. euro polskiej mafii. "Nie wiem, czy to jest prawda, ale na jego dodatkową obronę przemawia to, że jest troskliwym mężem i ojcem, nigdy nie był karany i szczerze żałuje swojego występku" - dodał prawnik.

>>>Polacy naprawiają brytyjskie statki

Od czterech lat polski emigrant pracował w Gorey jako kierowca ciężarówki, starał się nawet o irlandzkie obywatelstwo. Do czasu wydania wyroku 7 maja oskarżony może pozostać na wolności. Ma się tylko meldować w każdą sobotę na lokalnym posterunku. Zalecono mu też obowiązkowe konsultacje psychiatryczne.

--Aleksandra Kaniewska

ak
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «