Rajstopy jednorazówki na Dzień Kobiet
W komunistycznej Polsce Dzień Kobiet stał się częścią partyjnej propagandy. Miało być szumnie jak pełna nazwa święta - 8 marca - Dzień międzynarodowej solidarności kobiet pracujących wszystkich krajów w walce o pokój, demokrację, równouprawnienie w kapitalistycznych, kolonialnych i zależnych krajach.
- Kobiety Lewicy apelują do premiera
- 8 marca - święto harpii?
- Goździk - kultowy kwiat PRL
- Kiedy Ameryka była wrogiem
- Wczasy z kaowcem
- Sposoby na deficyt w szafach
- Jak sobie radziłeś w czasach PRL?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Goździk, rajstopy, kawa i mydło - to standardowe prezenty, jakie otrzymywały Polki w Dzień Kobiet w czasach PRL. Tyle że rajstopy były jednorazowego użytku. ”Wychodziło się następnego dnia w pończochach, a wracało już bez, rozpadały się jak kupa trocin” - opisuje 62-letnia Alina Kowalczyk.
To bombastyczne zadęcie było najbardziej widoczne w wielkich i prawie identycznych tytułach na pierwszych stronach partyjnych gazet, które ukazywały się tego dnia: ”Szacunek i uznanie za codzienny trud”, ”Spotkanie I sekretarza KC PZPR z przedstawicielami kobiet polskich”, ”Wyrazy szacunku dla kobiet polskich za ich patriotyzm i codzienny trud” i dalej ”Edward Gierek z przedstawicielkami kobiet", "Jaruzelski z wizytą u łódzkich włókniarek". Władza ludowa podkreślała w ten sposób ”jak wiele już zostało dokonane i jak wiele jest jeszcze do zrobienia”. W zakładach pracy składano kobietom życzenia, wręczając prezenty i pojąc herbatą plujką.
”W 1972 roku byłam księgową w zakładach im. Kasprzaka w Warszawie” - mówi Alina Kowalczyk.
”Rano dyrektor finansowy zwołał wszystkie kobiety z naszego działu, cmoknął w rękę, wręczył po goździku. Dostałyśmy też rajstopy, towar, który zazwyczaj trzeba było
upolować, albo załatwić. Każda z nas musiała pokwitować otrzymanie prezentu. Następnego dnia przyszłam w nich do pracy. Kiedy wstawałam zza biurka popękały w szwach” -
opisuje.
Ale i na dziury były sposoby. ”Modne były wówczas kozaczki i spodnie, więc od Tatr po Bałtyk noszono podarte rajtuzy. Czasem jedne podarte zakładano na drugie. I tak jakoś szło” - śmieje się pani Alina.
Jeśli w czasach PRL przytrafiły się wam w Dniu Kobiet śmieszne i absurdalne historie, opiszcie je
i wyślijcie na adres: spoleczenstwo@dziennik.pl






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!