Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Szef mnie molestuje, boję się o pracę

2009-03-09 | Ostatnia aktualizacja: 22:02 | Komentarze: 0 | skomentuj

Z danych ONZ wynika, że molestowania seksualnego w miejscu pracy może doświadczać aż 40 do 50 proc. Europejek. Wiele z nich boi się o tym komukolwiek powiedzieć. Wśród nich jest 30-letnia Dorota, która tłumaczy, dlaczego nie pozwie swojego szefa.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

MAGDALENA JANCZEWSKA: Kiedy zrozumiała pani, że jest molestowana?

DOROTA*: Zaczęło się to jakiś rok temu. Byłam nowa w firmie, jeszcze czułam się nieswojo, dlatego gdy mój bezpośredni przełożony zaczął zwracać na mnie uwagę, częściej wyróżniać albo klepać po ramieniu, myślałam, że to po prostu wynika z troski. Potem zaczęły się dwuznaczne komplementy. Mówił: pani narzeczony musi mieć z pani pociechę w sypialni, albo gdy założyłam czerwoną bluzkę z dekoltem, nazywał mnie "ognistą kobietą wartą grzechu”. Zaczęło się też tzw. ocieractwo. Podchodzenie od tyłu, gdy siedzę przy biurku i pokazywanie czegoś na monitorze, albo dotykanie mojego ubrania ze słowami: Pani Dorotko, ale ma pani mięciutki sweterek. Potrafił mi też, pochylając się nade mną, dmuchnąć w kark. Na początku martwiałam z obrzydzenia i szoku.

Czemu nie powiedziała pani szefowi, że sobie tego nie życzy?

Przecież on musiałby być idiotą, gdyby nie wiedział, że to, co robi, jest dla mnie niemiłe. Ja przed nim po prostu uciekałam. Zaczęłam się zdecydowanie odsuwać, gdy się do mnie zbliżał, a gdy już nie miałam innego wyjścia czymś od niego odgradzać: segregatorem, teczką z dokumentami.

Ma pani jakieś dowody?

W takich sprawach bardzo trudno o dowody i to jest największy problem. Szef osacza mnie bardzo subtelnie. Dla osób postronnych to wcale nie jest takie ewidentne jak dla mnie. Koleżanka z działu, gdy jej o tym wszystkim powiedziałam, była bardzo zaskoczona, dopiero później zaczęła przyznawać mi rację. Mam wprawdzie jedno nagranie, gdy mówi, że śnił o mnie w nocy i parę e-maili z komplementami, ale to nie są twarde dowody. Jeśli złożyłabym oficjalną skargę, to zawsze będzie moje słowo przeciwko jego słowu. Nie mam nawet gwarancji, czy ta koleżanka będzie zeznawać na moją korzyść. Każda z nas boi się o pracę.

Jeśli złoży pani oficjalnie skargę, nikt nie może pani zwolnić...

Ale ja nie chcę się z nikim procesować, udowadniać, że nie prowokowałam szefa, nie zachęcałam. Nie chcę być wytykana palcami. Wolę zacisnąć zęby i jakoś to wszystko znosić. Poza tym ja naprawdę lubię swoją pracę, dobrze mi płacą, rozwijam się. Nadal liczę, że szef się tym wszystkim zmęczy i da mi w końcu spokój.

*Dorota ma 30 lat, pracuje w dziale marketingu średniej wielkości trójmiejskiej firmy

MAJ
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «