Z czyjej winy licealiści spłonęli żywcem?
Przed białostockim sądem rejonowym ruszył dziś główny proces w sprawie tragicznego wypadku autobusu z maturzystami, którzy jechali na wycieczkę na Jasną Górę. W płomieniach zginęło wówczas 13 osób. Oskarżeni to współwłaściciele firmy Kosmos, która wynajęła szkole autokar na pielgrzymkę.
- Autobus staranował przystanek
- Autokar bez hamulców miał wieźć dzieci
- Prokurator o wypadku: To brak wyobraźni
- Dzieci z Francji ranne w wypadku pod Legnicą
- Rodziny ofiar spod Grenoble idą do sądu
- Autobus uderzył w dzika, 9 osób rannych
- Makabryczny wypadek koło Suwałk
- Pociąg staranował ciężarówkę
- Rozpędzonym autem wjechał w wózek z dzieckiem
- Kierowca autokaru w szpitalu psychiatrycznym
- Naczepa uderzyła w autobus. Trzy osoby zginęły
- Wypadek autokaru. 30 dzieci rannych
- Wyroki w zawieszeniu za śmierć w płomieniach
- Gimnazjaliści oszukiwali na olimpiadzie?
- Śledztwo ws. masakry pod Grenoble umorzone
-
Dramatyczny wypadek pod Lubartowem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prokurator zarzuca szefom firmy Kosmos – małżeństwu Janinie i Romualdowi Z. – sprowadzenie niebezpieczeństwa bezpośredniej katastrofy w ruchu lądowym. Mogą trafić za kratki na osiem lat.
>>>Kierowca autobusu: Boże, co ja zrobiłem?
Z. pozwolili prowadzić kierowcom, którzy nie mieli ważnych badań lekarskich. Zarzutów jest jednak więcej. Między innymi poświadczanie nieprawdy i fałszowanie dokumentów.
Przypomnijmy. 30 września 2005 roku, parę minut po godzinie 6, autokar z kilkudziesięcioma maturzystami z I LO i Zespołu Szkół Elektrycznych w Białymstoku ruszył na Jasną Górę. Uczniowie za kilka miesięcy mieli zdawać maturę. Ledwie zdążyli wyjechać z Białegostoku, gdy w okolicach Jeżewa autokar zderzył się z jadącą z naprzeciwka ciężarową lawetą.
>>>Ofiary wypadków mają wroga - złe prawo
Na miejscu zginęło dwanaście osób, kolejna po kilku dniach zmarła w szpitalu.
W innym procesie dotyczącym wypadku okazało się, że kierowca Zbigniew A. był chory na padaczkę. Biegli orzekli, że do zderzenia doszło, bo kierowca miał atak epilepsji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!