Marzyła o barze, ukradła milion z banku
Pracownica jednego ze zgorzelskich banków przez pięć lat po cichu kradła pieniądze, za które otworzyła... bar. Na koniec jednak kobieta sama zgłosiła się do prokuratury. Być może ruszyło ją sumienie, ale całkiem prawdopodobne jest to, że przewidziała zbliżające się aresztowanie i chciała polepszyć swoją sytuację dobrowolnym przyznaniem się do winy.
- Strata pewna jak banku
- Pracownica banku przywłaszczyła 4 mln zł
- Ukradli słodycze ze szpitalnego bufetu
- Kradła pieniądze za znaczki pocztowe
- Każdy może fałszować złotówki
- Banki masowo zwalniają pracowników
- Napad na bank w Nowej Hucie
- Oszukał cię bank? Nie jesteś sam
- Dostała kredyt na... paragon za parówki
- Zamiast 17 tysięcy zdeponował gazety
- Za 10 tysięcy kupił nic niewarte monety
- Pracownica banku okradała klientów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na początku stycznia Anna H., pracownica Banku Polskiej Spółdzielczości SA, sama zgłosiła się do prokuratury. Śledczym oznajmiła, że od lipca 2003 r. do grudnia 2008 r. podkradała fundusze klientów. Brała od nich pieniądze, np. gdy zakładali lokaty terminowe, a potem wpłacała je na swoje konto z przeznaczeniem na działalność gospodarczą.
>>>Przez kryzys przybyło oszustów
Przez pięć lat kobieta przywłaszczyła sobie co najmniej milion złotych. Pieniądze wykorzystała na rozkręcenie firmy zajmującej się pośrednictwem w zdobywaniu kredytów, a potem otworzyła bar. Pracownica banku była bardzo ostrożna i przebiegła - przez pięć lat nie brała urlopów i nie chorowała. Wszystko po to, by nie stracić kontroli nad klientami i aby nikt nie odkrył jej przekrętów.
>>>Ochroniarz okradał wpłatomat
W banku teraz trwa kontrola, która ma wyjaśnić, w jaki sposób pracownica tak długo oszukiwała przełożonych. Śledczy także usiłują ustalić, jak przez pięć lat bank nie zorientował się w przekręcie, ale także ile dokładnie pieniędzy zabrała Anna H. Jedno jest pewne - było tego dużo: kobieta ma postawiony zarzut przywłaszczenia powierzonego mienia wielkiej wartości, za co grozi do 10 lat więzienia. Na razie bank ustalił 20 poszkodowanych osób, ale liczba ta będzie znacznie większa.
>>>Oszukał tysiące ludzi, siedzi za kratami
Anna H. nie zwróciła dotąd ani grosza z ukradzionej sumy. Co ciekawe, jej dobrowolne zgłoszenie się do prokuratury mogło być wybiegiem taktycznym. 28 grudnia 2008 roku kobieta została dyscyplinarnie zwolniona z pracy. Prawdopodobnie bank już wcześniej odkrył jej oszustwa, ale weryfikował sprawę. Jednak zawiadomienie trafiło do prokuratury trzy dni po tym, jak zjawiła się tam Anna H.
Wobec kobiety zastosowano dozór policyjny i kaucję w wysokości 10 tysięcy złotych, a także nakaz powstrzymania się od działalności związanej z obsługą finansową.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!