Pilot szturmowca zdążył tylko krzyknąć
Pilot szturmowego Mi-24 przed uderzeniem o ziemię zdążył tylko krzyknąć - dowiedział się DZIENNIK. Katastrofa musiała całkowicie zaskoczyć załogę śmigłowca, który dwa tygodnie temu rozbił się podczas nocnych ćwiczeń. Zginął wówczas jeden z pilotów.
- "Samolot Bryza właściwie się nie psuje"
- Wojskowi piloci zabijają się sami
- Polskiej armii zostanie jeden śmigłowiec
- Dlaczego runął śmigłowiec ratowniczy?
- Katastrofa Mi-24 - zawinił człowiek
- Kryzysowe cięcia uziemiły pilotów
- Pasażer nagrał katastrofę helikoptera
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szturmowy M-i24 ćwiczył 27 lutego ostre strzelanie w warunkach nocnych, załoga szkoliła się przed wyjazdem do Afganistanu. Ale śmigłowiec spadł w las - zginął operator uzbrojenia, pilot i technik przeżyli.
>>>Przeczytaj, jak doszło do katastrofy śmigłowca
"Ostatni dźwięk, jaki dotarł do kontroli lotów, to krzyk któregoś z pilotów. To nie było żadne słowo, tylko nieartykułowany okrzyk" - mówi DZIENNIKOWI Paweł Portała, szef Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Bydgoszczy, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy. "Można z tego wnioskować, że katastrofa zaskoczyła załogę" - dodaje Portała.
Wypadku nie widzieli piloci dwóch pozostałych Mi-24, które brały udział w ćwiczeniach - latały w innych rejonach poligonu.
>>>Śledztwo prowadzi specjalna grupa prokuratorów
Mi-24 tej nocy miał niszczyć cele z broni pokładowej, załoga latała, używając noktowizorów oraz bez nich. Według planu śmigłowiec miał nie schodzić poniżej pułapu 200 metrów. Jednak uszkodzenia wraku wskazują, że maszyna po prostu wleciała w las na sporej prędkości. Opancerzony 5-milimetrową blachą kadłub pękł tuż za kabinami, a tylny fragment z belką ogonową został odłamany. Nie doszło jednak do wybuchu amunicji ani zapłonu paliwa - i to uratowało pilota oraz technika, którzy wyszli z wypadku z lekkimi obrażeniami. Operator uzbrojenia, który był w pierwszej, najniżej położonej kabinie, zginął na miejscu.
>>>Przeczytaj o katastrofie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!