Polscy piloci nie zgłaszają wypadków
Tylko jeden na pięć niebezpiecznych incydentów w lotnictwie cywilnym dociera do władz - ogłosił przedstawiciel europejskiej agencji ds. bezpieczeństwa żeglugi powietrznej. Wszystko dlatego, że piloci i kontrolerzy lotu boją się utraty pracy i sądu. Jak jest w Polsce? "Jesteśmy świadomi, że taka sytuacja istnieje" - przyznaje Urząd Lotnictwa Cywilnego.
- Pogoda popsuła Air Show w Radomiu
- CBA zatrzymuje. Łapówki za licencję pilota
- Awionetka spadła na samochód
- Podwójne role kontrolerów ULC
- Samoloty wylądują na Modlinie za trzy lata?
- Pilot weteran: Narodowcy mnie rozbawili
- Katastrofa Mi-24 - zawinił człowiek
- Wojskowi piloci zabijają się sami
- Supernowoczesne radary ochronią Polskę
- Kryzysowe cięcia uziemiły pilotów
- Z Warszawy tanio już nie polecisz
- Korupcja w ULC. Cztery osoby za kraty
- Polskiej armii zostanie jeden śmigłowiec
- To informatyk ULC był "mózgiem" procederu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do władz lotnictwa cywilnego docierają doniesienia tylko o 20 proc. niebezpiecznych incydentów lotniczych. W dodatku niektóre kraje stawiają przed sądem pilotów i kontrolerów ruchu zgłaszających problemy - uważa Erik Merckx, przedstawiciel europejskiej agencji bezpieczeństwa lotów Eurocontrol.
Nic więc dziwnego, że pracownicy lotnictwa cywilnego zwyczajnie boją się zgłaszać kłopoty w obawie przed odpowiedzialnością. Tymczasem zgodnie z regulacjami Eurocontrol - agencji nadzorującej bezpieczeństwo żeglugi powietrznej w 38 krajach członkowskich - zgłaszanie takich incydentów jest obowiązkowe.
"Przyjęliśmy do wiadomości to, co podała agencja bezpieczeństwa żeglugi powietrznej" - mówi DZIENNIKOWI Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy Urzędu Lotnictwa Cywilnego. "Jeżeli chodzi o statystykę, nie wiemy, w jakim procencie sytuacja dotyczy nas. Natomiast jesteśmy świadomi, że taka sytuacja istnieje" - dodaje Krasnodębska.
>>> Dlaczego runął śmigłowiec ratowniczy?
Rzecznik ULC zauważa, że na razie nie ma innych narzędzi prawnych, które pozwoliłyby zmienić zły stan rzeczy. "Każdy wypadek lub incydent jest zgłaszany jako zdarzenie lotnicze. Obowiązek zgłaszania wszystkich zdarzeń lotniczych zawarty jest w rozporządzeniu ministra transportu" - zauważa Katarzyna Krasnodębska.
Problem w tym, że brak jest jakichkolwiek sankcji za niepodporządkowanie się rozporządzeniu. Urząd Lotnictwa Cywilnego rozkłada ręce: "My poprzestajemy na apelach i wierze w dobre intencje obsługi lotnictwa cywilnego" - mówi Krasnodębska.
>>> Air Show zagrożone przez kryzys
Tymczasem liczba samych tylko zgłoszonych zdarzeń lotniczych jest zatrważająca. Na Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Cywilnego przedstawiono właśnie statystyki za rok 2008:
- W 2008 roku zarejestrowano ogółem 959 zdarzeń lotniczych, w tym 73 wypadki, 10 poważnych incydentów, 472 incydenty oraz 404 inne zdarzenia lotnicze.
- W 2008 roku w 7 wypadkach lotniczych ze skutkiem śmiertelnym śmierć poniosło 8 osób, w tym: 1 osoba na samolocie do 5700 kg MTOW, 2 osoby na samolocie ULM, 1 osoba na szybowcu, 1 osoba na paralotni z napędem, 1 osoba na paralotni oraz 2 osoby na spadochronach. Ponadto 28 osób doznało poważnych obrażeń ciała, a 19 osób doznało lekkich obrażeń.
- Zniszczonych zostało 14 statków powietrznych, w tym 2 samoloty, 2 ULM-y, 6 szybowców oraz 3 motolotnie i 1 paralotnia z napędem, a znacznie uszkodzonych zostało 37 statków powietrznych.
"W ciągu kilku ostatnich lat zauważyłem, że w niektórych krajach przepisy są nadużywane, żeby osądzić ludzi, którzy wykonują swoją pracę, mając jak najlepsze intencje" - oświadczył Merckx w rozmowie z agencją Associated Press. Jego zdaniem nieinformowanie o problemach negatywnie wpływa na wysiłki zmierzające do poprawy bezpieczeństwa lotniczego.
"Jeśli jeden pilot lub kontroler ruchu lotniczego popełni błąd, byłoby dobrze, gdyby wszyscy o tym wiedzieli, by mogli uniknąć podobnych pomyłek" - zauważył Merckx.
>>> Samoloty wylądują na Modlinie za trzy lata?
"Trudno mi się wypowiadać na temat czegoś, o czym nie wiemy, czy zaistniało" - mówi DZIENNIKOWI Maciej Lasek, Zastępca Przewodniczącego Polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. "Tego typu rzeczy prawdopodobnie mogły się zdarzyć. Jednak środowisko kontrolerskie jest na tyle małe, że gdyby wydarzyło się coś poważnego, i tak prędzej czy później do nas ta informacja doszłaby kanałami towarzyskimi, a my byśmy nadali jej bieg" - uspokaja Lasek.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!