Dostała kredyt na... paragon za parówki
Otrzymanie kredytu jest prostsze, niż się wydaje. 40-letnia mieszkanka Białej Podlaskiej przyszła do sklepu z narzędziami i kupiła na raty pilarkę do drewna, którą po chwili sprzedała w sąsiednim lombardzie. W sklepie przedstawiła się jako pracownik sklepu mięsnego, a wszystkie dane do kredytu zaczerpnęła z paragonu na parówki.
- Ukradli mu jacht… którego nie było
- Postrach restauratorów znów atakuje
- Rumuni okradli konta bankowe w Krakowie
- Kupujesz w sieci? Sprawdź, czy cię oszukali
- Chciał, by policja odnalazła jego telefon
- Zamiast 17 tysięcy zdeponował gazety
- Za 10 tysięcy kupił nic niewarte monety
- Oszuści z japanfoto.pl zakuci w kajdanki
- Marzyła o barze, ukradła milion z banku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa wyszła na jaw dopiero, kiedy właściciel sklepu z narzędziami doniósł na policję, że kobieta od kilku miesięcy nie spłaca rat. Po zbadaniu sprawy policja ustaliła, że nierozsądny sprzedawca udzielił 40-latce kredytu na podstawie paragonu na parówki ze sklepu mięsnego.
>>>Zobacz, jak kobieta z uśmiechem okrada
kasę
Kobieta twierdziła, że jest pracownikiem tego sklepu i na oświadczeniu kredytowym wpisała wszystkie dane zakładu, takie jak adres czy NIP, a handlowiec wydał jej nowiutką pilarkę.
Oszustka zbyt wiele na niej nie zarobiła - za narzędzie warte 670 zł w lombardzie dostała zaledwie 200 zł. Teraz odpowie za oszustwo.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!