Polska skazana za śmierć w izbie wytrzeźwień
20 tysięcy euro odszkodowania - tyle dostanie kobieta, której syn zmarł w izbie wytrzeźwień. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie miał wątpliwości, że w sprawie 25-letniego Huberta M. złamane zostało jedno z podstawowych praw - prawo do życia. Mężczyzna trafił do izby w pełni zdrów. Zmarł, bo ktoś go udusił.
- Trzeźwiał w Białymstoku już za 103 tysiące
- "Polaczkami" zajmie się Trybunał
- Szpitalne luksusy zamiast izby wytrzeźwień
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa ciągnie się od dziesięciu lat. Mężczyzna trafił do izby wytrzeźwień w sierpniu 1999 roku. Był zdrowy. Pracownicy izby przywiązali go do łóżka pasami i zostawili. Gdy wrócili do niego kilka godzin później, już nie żył.
Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna został uduszony. Jak? Tego nie udało się ustalić. Według części ekspertów, być może źle zapięto pasy, którymi skrępowano Huberta M. Inni biegli uważają, że mężczyzna zmarł, gdy jeden z pracowników izby próbował go unieruchomić, przywiązując do łóżka.
Za winnych śmierci 25-latka sąd uznał kilku pracowników izby wytrzeźwień. Wszystkich skazał na więzienie w zawieszeniu. Złożono jednak apelację, a sprawa nie zakończyła się do dziś.
Dlatego sędziowie trybunału jednomyślnie uznali, że polskie władze złamały prawo do życia, bo nie były w stanie wyjaśnić śmierci mężczyzny.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!