Prokurator o wypadku: To brak wyobraźni
"To absolutny brak wyobraźni" - mówi DZIENNIKOWI prokurator ze Świdnicy o zachowaniu kierowcy autokaru, który rozbił się na Dolnym Śląsku. Kierowca prawdopodobnie nie zauważył znaku o zakazie wjazdu dla wysokich pojazdów i roztrzaskał pojazd pełen dzieci o wiadukt.
- "Samolot Bryza właściwie się nie psuje"
- Rodziny ofiar spod Grenoble idą do sądu
- Autobus uderzył w dzika, 9 osób rannych
- Maciej Zientarski siada za kierownicę
- Te zapisy są niekorzystne dla kredytobiorcy
- Dlaczego autobus z dziećmi stracił dach?
- Z czyjej winy licealiści spłonęli żywcem?
- Poprawia się stan rannych w wypadku autokaru
- Wyroki w zawieszeniu za śmierć w płomieniach
- Kierowca autokaru w szpitalu psychiatrycznym
- Wypadek autokaru. 30 dzieci rannych
- "Po wypadku działy się dantejskie sceny"
- Pijany wiózł delegatów z kongresu PiS
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem prokuratora Marka Rusina, nawet jeżeli kierowca nie zauważył ustawionego kilkaset metrów wcześniej znaku informującego o zakazie wjazdu dla pojazdów wyższych niż 2,9 m, to powinien się zorientować, że autokar nie zmieści sie pod wiaduktem.
>>> Kierowca: Autokar był sprawny
Wiadukt, w który uderzył autokar, ustawiony jest na wysokości 3,52 metra, a pojazd, którym jechały dzieci, ma 3,77 metra. "Nawet, jeżeli nie zauważył znaku, to gołym okiem
widać, że autobus nie miał szans się pod nim zmieścić" - mówi Rusin.
Zdaniem prokuratury, mimo że kierowca jechał z dozwoloną prędkością 50 kilometrów na godzinę, to przed wiaduktem nawet nie zwolnił. Wskazuje na to brak śladów
hamowania.
Prokuratura najprawdopodobniej zakwalifikuje wypadek jako nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to do ośmiu lat więzienia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!