Złodziei z Lublina zgubiła głupota
Wpadka dwóch złodziei z Lublina przejdzie do najgłupszych w historii tamtejszego półświatka. Wiele wysiłku włożyli w opracowanie misternego planu obrabowania kasy spółdzielni mieszkaniowej. Na miejscu pozostawili jednak reklamówkę z namiarami na siebie...
- Ukradł prawie 700 kilogramów ryb
- Pomysłowy ochroniarz okradał wpłatomat
- Ukradł auto. Schował konkubinę w bagażniku
- Murzyn-katolik okradał polskie sklepy
- Ukradł perfumy, jest szefem w TVP
- Złodziej erotoman włamał się do sklepu
- W dresach napadli na hurtownię wędlin
- Ukradł osiem kilogramów pendrive'ów
- Oto kandydaci na najgłupszych bandytów
- Ukradli żołnierzom koparkę i wywrotkę
- Zuchwały napad na bank w Warszawie
- 14-latek sprzedawał kradzionego malucha
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wiemy, że obydwaj od pewnego czasu obserwowali kasę jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Lublinie" - relacjonuje rzecznik komendanta wojewódzkiego policji Janusz Wójtowicz. Dzięki poświęconemu czasowi poznali zwyczaje pracowników. Zawsze w południe kasjerka wychodziła na obiad. A okienko kasowe miało wadę - nie domykało się. "Postanowili wykorzystać ten fakt. Specjalnym chwytakiem sięgnęli do kasy, aby wyciągnąć pieniądze" - tłumaczy Wójtowicz.
>>>Kradł pieniądze z kościelnej skarbonki
Operacja szła doskonale do momentu, gdy kasjerka niespodziewanie wróciła. Najprawdopodobniej zapomniała jakiegoś drobiazgu. W reklamówce złodzieje mieli już 6 tysięcy ”wyłowione” z kasy. Gdy uciekali, w pośpiechu rozerwali reklamówkę. Jej resztki porzucili.
>>>Złodziej-erotoman włamał się do sklepu
"Gdy pojawiliśmy się na miejscu, przyjrzeliśmy się reklamówce. Okazało się, że jest w niej namiar na jakąś osobę. Kogoś, kto odbierał buty z naprawy" - mówi Wójtowicz. Policjanci poszli tym śladem i trafili w dziesiątkę. Już po dwóch godzinach od napadu zatrzymali 19-latka, którego rozpoznała pracownica spółdzielni. W chwilę później wpadł jego wspólnik. "Odzyskaliśmy również 300 złotych, które zdążyli zabrać" - mówi Wójtowicz. Złodzieje mają jednak nieco szczęścia: nie trafili za kratki. Sąd zdecydował, że wystarczy im jedynie policyjny dozór.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!