Wyłudziła od studentów kilkanaście tysięcy
Skandal na Uniwersytecie Śląskim. Sekretarka w dziekanacie Wydziału Pedagogiki i Psychologii przez kilka lat wmawiała studentom, że muszą zapłacić 70 złotych wpisowego. Tymczasem takiej opłaty w ogóle nie ma, a gotówkę kobieta chowała do kieszeni. Śledczy przedstawili jej już blisko sto zarzutów i szukają kolejnych ofiar oszustki.
- Pobili kolegę, bo zrzucił kota z kolan
- Gang urzędników wyłudził 5 mln złotych
- Rzeźba z gołym męskim torsem to szowinizm?
- Okradał jednorękich bandytów
- Tak studentka chciała powiększyć piersi
- Tak rodzice zagrali na uczuciach babci
- Oszuści z japanfoto.pl zakuci w kajdanki
- Polityk wyłudzał pieniądze od Olewników?
- Fałszywy milioner wpadł w stolicy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Katowiccy policjanci twierdzą, że nieuczciwa sekretarka uczyniła z nieistniejących opłat dodatkowe źródło dochodów. Kobieta zajmowała się rekrutacją kandydatów na studia podyplomowe - pisze "Gazeta Wyborcza". Przyjmowała ich pojedynczo, a przeglądając wymagane dokumenty tłumaczyła, że muszą jeszcze zapłacić 70 zł wpisowego. Było to jednak sprzeczne z regulaminem naboru - na studiach podyplomowych nie ma takiej opłaty. Tymczasem oszustka wmawiała studentom, że brak wpłaty spowoduje skreślenie z listy.
>>> Gang urzędników wyłudził 5 mln złotych
"Dotarliśmy już do 94 studentów, którzy w latach 2004-2007 dali sekretarce pieniądze za wpisanie ich na listę kandydatów na studia podyplomowe" - przyznaje podinspektor Adam Momot, komendant miejski w Katowicach.
Sekretarkę zdekonspirowały jej koleżanki z dziekanatu zaniepokojone opowieściami studentów. Opowiedziały o problemie dziekanowi, a ten poszedł ze sprawą do rektora. Wewnętrzna kontrola potwierdziła najgorsze przeczucia. Do prokuratury trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a kobieta została dyscyplinarnie zwolniona z pracy.
>>> Okradał jednorękich bandytów
"Jestem zdumiony skalą procederu. Takie zachowanie jest niegodne pracownika uczelni i nic go nie usprawiedliwia" - komentuje Jacek Szymik-Kozaczko, przewodniczący samorządu studenckiego Uniwersytetu Śląskiego. "To pierwszy i mam nadzieję, że ostatni taki przypadek w murach naszej uczelni" - mówi Magdalena Ochwat, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Śląskiego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!