Gronkiewicz-Waltz oszczędza, ale grosze
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zlikwiduje gigantycznego budżetu na premie dla swych urzędników. Jej zastępcy, burmistrzowie i dyrektorzy dostaną mniej pieniędzy niż im obiecała. Ale - jak dowiedział się DZIENNIK - z puli 58 milionów złotych na ekstra nagrody, ubędzie zaledwie kilka milionów.
- Gronkiewicz-Waltz stawia się Schetynie
- Radny chce plaży nudystów nad Wisłą
- Kłótnia Schetyny z Gronkiewicz-Waltz
- Pitera krytykuje partyjną koleżankę
- Przez błąd urzędników nie będzie metra
- Gronkiewicz-Waltz: Muszę dobrze płacić
- Prezydent oszukuje przy liczeniu budżetu?
- Gronkiewicz-Waltz będzie sypać nagrodami
- Pani Hanna ma gest
- Przegrana Hanny Gronkiewicz-Waltz
- Skłotersi z Elbląskiej wołają o pomoc
- Władze stolicy zarabiły krocie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Cięcia nagród zostaną przeprowadzone na zasadzie: im wyższe stanowisko, tym większa obniżka. Wiceprezydenci, burmistrzowie i dyrektorzy biur dostaną premie niższe o kilkadziesiąt procent" - informuje Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Ile konkretnie, nie chciał powiedzieć. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, redukcje przekroczą 30 procent.
Hanna Gronkiewicz-Waltz łagodniej potraktowała szeregowych urzędników. W ich przypadku redukcje będą symboliczne. "Pani prezydent stwierdziła, że nie będzie budować wizerunku oszczędnego ratusza kosztem zwykłych pracowników. Oni też mają kredyty i rodziny na utrzymaniu" - mówi Andryszczyk.
>>>Gronkiewicz-Waltz stawia się Schetynie
Takie argumenty nie przekonują opozycji. "To gest pod publiczkę, żeby zadowolić media, a nie realne cięcia. Premie w dalszym ciągu są zbyt duże" - twierdzi radny PiS Maciej Maciejowski.
Jakie kwoty wpłynęły na konta urzędników, będzie jasne dopiero w połowie kwietnia, gdy ratusz przeleje pieniądze. Na razie biuro kadr i szkoleń dopiero oblicza wysokość nagród. Z naszych informacji wynika, że z całej puli 58 milionów złotych ubędzie raptem kilka milionów.
Decyzja prezydent Warszawy to efekt krytyki, jaka spadła na jej głowę, po tym jak wyszło na jaw, że mimo kryzysu ratusz przyznał nagrody kwartalne dla urzędników.
Hannę Gronkiewicz-Waltz skrytykowali nie tylko politycy PiS. Upomniał ją nawet premier Donald Tusk, który apelował o większą powściągliwość w wydawaniu publicznych pieniędzy. Swoją partyjną koleżankę skarcił również szef MSWiA, a zarazem sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna, który stwierdził w radiowej "Jedynce", że "nagrody powinny być symboliczne".
Prezydent stolicy początkowo była nieugięta. Tłumaczyła, że urzędnicy i tak dostaną o 10 milionów złotych mniej niż rok temu. Jednak gdy fala krytyki zaczęła narastać, Gronkiewicz-Waltz skapitulowała.
Zamieszanie z pieniędzmi dla urzędników na tym się jednak nie skończy. Prawdziwa rewolucja czeka ich w połowie roku, gdy miasto wprowadzi nowe zasady wynagradzania - wysokość pensji i premii ma być uzależniona od umiejętności, a nie zajmowanego stanowiska.
Określeniem wartości urzędników ma się zająć firma konsultingowa. Ratusz właśnie jej szuka.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!