Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Tak firma Misiaka opłakuje straty po aferze

2009-04-09 | Ostatnia aktualizacja: 23:13 | Komentarze: 0 | skomentuj
Firma Misiaka opłakuje stracony kontrakt

Firma Misiaka opłakuje stracony kontrakt / Inne

"To koszmar. Trudno, zarobię gdzie indziej". Tak prezes firmy Work Service - która za państwowe dotacje miała pomóc tracącym pracę stoczniowcom - opłakuje głośny kontrakt. Ale Tomasz Misiak - senator pracujący nad ustawą stoczniową i współwłaściciel Work Service - nie rwie włosów z głowy. Mówi, że kontrakt był tylko projektem non-profit.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Wydaje mi się, że wszystko, co się wydarzyło, to Matrix i że to tylko koszmarny sen. Tylko dlatego, że facet, który zasiada w parlamencie, posiada akcje mojej firmy i podniósł rękę za likwidacją stoczni, musiałem zrezygnować z kontraktu" - mówi DZIENNIKOWI Tomasz Szpikowski, prezes Work Service. "Trudno, zarobię pieniądze gdzie indziej" - dodaje.

>>>Miliony kary za zerwanie umowy z firmą Misiaka

Problem w tym, że Tomasz Misiak utrzymuje, że firmie Work Service wcale nie zależało na pieniądzach, gdy podpisywała umowę, na podstawie której spółka miała świadczyć usługi doradcze w ramach zwolnień w stoczni. "Kontrakt zawarty między Work Service SA a Agencją Rozwoju Przemysłu w związku z tzw. ustawą stoczniową miał mieć charakter projektu non-profit" - przekonuje w wyjaśnieniach prasowych.

Jedno jest pewne - od teraz usługodawcą w zakresie szkoleń i pośrednictwa pracy dla zwolnionych ze stoczni, będzie tylko firma DGA. Gdy wyszło na jaw, że senator, który likwidował stocznie, jest jednocześnie współwłaścicielem firmy zarabiającej na tej likwidacji, w prasie pojawiły się informacje, że Work Service może żądać odszkodowania za zerwanie kontraktu. Tak jednak nie będzie.

>>>Stoczniowe interesy narzeczonej Misiaka

"Byliśmy tylko poddostawcą DGA. Postanowiliśmy wycofać się z projektu, żeby już nie robić zamieszania. Zrobiliśmy to dobrowolnie i z naszej inicjatywy. Spisujemy właśnie porozumienie, w którym przekazaliśmy i ludzi i cały nasz sprzęt dla DGA. Nie chcemy żadnych pieniędzy czy odszkodowań" - mówi DZIENNIKOWI Szpikowski.

ła
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «