Urząd pracy wysłał Polki do piekła
Polki, które zaufały Wojewódzkiemu Urzędowi Pracy w Toruniu, mocno się zawiodły. To, co zastały po przyjeździe do pracy na plantacji truskawek w Hiszpanii, było skandalem. Mówią, że nie dawano im nawet wody. Miały spać w zagrzybiałych garażach, w obozowym ścisku i między myszami.
- O godną płacę i pracę!
- Polacy znajdą pracę w Norwegii
- Dyskusja o zasiłkach dla polskich emigrantów
- Milion Polaków chce wolnego w Trzech Króli
- Minister pracy: Zamknijmy getta w Polsce
- Niemcy zniemczają nazwy naszych miast
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Afera dotyczy co najmniej 30 kobiet, między innymi z Bydgoszczy, Torunia, Włocławka i Grudziądza.
15 marca wszystkie trafiły do hiszpańskiej Luceny. Miały pracować na plantacji truskawek. Jakież było ich zdziwienie, gdy na miejscu okazało się, że mają mieszkać w zagrzybiałym garażu z betonową podłogą, a mimo upałów dostały do dyspozycji tylko jeden pięciolitrowy baniak wody na kilkadziesiąt osób.
>>> Niemcy piszą o "polskich obozach"
Po trzech dniach nieoczekiwanie szef plantacji powiedział, że robota skończyła się i dodał, że wyśle kobiety z powrotem do Polski. "Miałyśmy pracować do końca czerwca, dostawać 38,5 euro za 6,5 godziny pracy dziennie. Przez trzy tygodnie, bo dopiero wtedy udało się załatwić autokar, nie miałyśmy nawet na chleb" - skarży się "Gazecie Pomorskiej" jedna z poszkodowanych.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!