"Uwaga na polskie izby wytrzeźwień!"
Jakie jest największe zagrożenie czyhające w Polsce na turystów? Według brytyjskiego MSZ, to... izby wytrzeźwień. Perspektywa pobytu w tym miejscu tak przeraża urzędników, że w specjalnym raporcie piszą o izbach dużo więcej niż o złodziejach. "To koszmar" - wspomina izbę brytyjski turysta.
- Kolejni Brytyjczycy kradli w Polsce
- Zmarła przez płyn na wszy w izbie wytrzeźwień?
- "Wytrzeźwiałki" tracą krocie na swoich klientach
- Policja będzie krępować pasami w izolatkach
- Brytyjczycy zrobili z Polaków niewolników
- Pijany zabił troje 16-latków i uciekł
- Zginął, bo izba wytrzeźwień była za daleko
- Policji w Białobrzegach się nie chce
- Sąd Najwyższy: Posłowie psują prawo
- Brytyjczycy wygrali z Polakami w CNN
- Szpitalne luksusy zamiast izby wytrzeźwień
- Rekordzista trafił do izby wytrzeźwień 170 razy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wzmianka o zupełnie nieznanej w Zachodniej Europie instytucji znalazła się w raporcie "2009 Travel Trends Report". Resort spraw zagranicznych nie tylko pokazuje, co warto zobaczyć w tym roku, ale także przed czym się bronić. I tak np. w Hiszpanii należy uważać na piratów drogowych, w Stanach Zjednoczonych strzec się huraganów, a we Włoszech uważać na podróbki markowych towarów.
>>>"Wytrzeźwiałki" tracą krocie na swoich klientach
Rozdział poświęcony Polsce (17. miejsce w rankingu najciekawszych miejsc) wymienia jedno zagrożenie. "Polska policja bardzo restrykcyjnie podchodzi do osób pijących w miejscach publicznych" - czytamy w dokumencie "Jeśli zatrzymają cię pijanego możesz być odwieziony na wytrzeźwienie do specjalnej kliniki i przebadany. Nie będziesz zwolniony dopóki nie wytrzeźwiejesz - co oznacza całonocny pobyt (za który będziesz musiał zapłacić)”.
>>>Przeczytaj pełen raport brytyjskiego ministerstwa
Dla Polaka nie ma wątpliwości. Ta "specjalna klinika" to wytrzeźwiałka. Jak się dowiedzieliśmy, Brytyjczycy od pewnego czasu bywają w powołanych w latach 60. instytucjach częstymi gośćmi. "Ostatnio goście z Wielkiej Brytanii poznawali nasze izby wytrzeźwień osobiście i bardzo dokładnie. Na przykład w Krakowie trafiają tam często i nie są z tego zadowoleni" -- powiedziała prezes Stowarzyszenia Dyrektorów i Księgowych Izb Wytrzeźwień Danuta Gadziomska.
Według statystyk tylko w popularnym wśród Brytyjczyków Krakowie do listopada 2008 roku na izbę wytrzeźwień trafiło aż 43 obywateli Zjednoczonego Królestwa. Rzecz jasna stanowili niewielką część bywalców, ale większość z nich nawet nie rozumiała gdzie się znajduje.
Większość była zszokowana warunkami panującymi w izbach wytrzeźwień i policyjnych aresztach. Nie jest bowiem tajemnicą, że opiekunowie wobec swoich pacjentów stosują często takie nietypowe metody jak chociażby tzw. zimne prysznice. Potwierdza to zresztą ostatni raport Najwyższej Izby Kontrolii, który mówił o tym, że polskie izby wytrzeźwień łamią prawa człowieka.
"Taka instytucja, jak izba wytrzeźwień jest po prostu Brytyjczykom nieznana" - mówi Sławomir Cybuski z helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jego zdaniem jednak ostrzeganie przed izbami jest sporą przesadą. "W Polsce wobec pijanych i najczęściej źle się zachowujących osób stosuje się takie same środki jak w innych krajach" - dodaje.
Obok izb wytrzeźwień, brytyjski raport przestrzega również przed grasującymi w polskich pociągach kieszonkowcami oraz przed mandatami za przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym
miejscu.
p
Barbara Mińska: Poznał Pan warszawską izbę wytrzeźwień na ul. Kolskiej od środka..
Greg z Wielkiej Brytanii*: Tak i nigdy tego nie zapomnę. To jedna z najgorszych rzeczy, jaka spotkała mnie w życiu.
Od czego się zaczęło?
Na początku ubiegłego roku w Warszawie wracałem do domu ze spotkania z przyjaciółmi. Rzeczywiście, trochę wypiliśmy. Gdy przechodziłem koło Galerii Centrum w Warszawie zatrzymało mnie
dwóch policjantów. Nie rozumiałem, co do mnie mówili, bo mówili po polsku.
Widać był Pan pijany, skoro wzbudził ich zainteresowanie.
No, miałem problemy z równowagą. Zataczałem się po prostu. Policjanci kilka razy powtórzyli słowo "Kolska", a potem zapakowali mnie do radiowozu i zawieźli do tej całej
izby.
I jak tam było?
To był koszmar! Próbowałem rozmawiać z ludźmi z izby, prosiłem, żeby mnie wypuścili, ale nie znali angielskiego, więc mnie ignorowali. Gdy zacząłem krzyczeć, że chcę iść do domu,
najpierw zrobili mi zimny prysznic - oblewali zimną wodą, a później przywiązali mnie do łóżka pasami. A na koniec wystawili mi rachunek. Tyle pieniędzy za takie traktowanie? To jakiś żart!
W Wielkiej Brytanii takie rzeczy się nie zdarzają.
A jak traktuje się pijanych ludzi na Wyspach?
Zupełnie inaczej niż u was. Pijanych ludzi pogotowie odwozi do szpitala, gdzie są odtruwani. Gdy tylko dojdą do siebie, są wypuszczani do domu. No i nikt nie wystawia za to rachunków.
Greg pracuje w Polsce jako nauczyciel języka angielskiego. Nie chce, by ujawniać jego nazwisko.























~dawid2011-12-29 13:21
Bo Polska to dziki kraj gdzie osłowie wybierają tych samych osłów i oszołomów !!! Wybory to nic innego jak konkurs na największego oszusta i złodzieja!!
~Polak2011-03-23 08:18
Jak pracujesz w Polsce to naucz się naszego języka panie nauczycielu, angielski policjant musi go znać w twoim kraju, tutaj to ty musisz mówić po polsku , szczególnie że nie jesteś tu jeden dzień i pracujesz w tym kraju( pora na szybki kurs polskiego)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!