Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Polski kierowca z Luton osierocił dwoje dzieci

2009-04-22 | Ostatnia aktualizacja: 23:43 | Komentarze: 0 | skomentuj

24-letni Mariusz z Mławy, który w sobotę zabił siebie i cztery inne osoby na autostradzie M1 niedaleko Luton, zostawił w Polsce żonę i dwójkę dzieci. "Był ostatnio w dużym stresie, może dlatego spowodował wypadek" - mówią znajomi Polaka z Leicester.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Feralnej nocy polski kierowca wracał do Leicester, w środkowej Anglii. Kilka miesięcy temu do Polski wróciła jego 22-letnia żona z dwójką dzieci. Od tego czasu mieszkał na Wyspach sam. Razem z kilkorgiem znajomych wynajmował w Leicester dom.

>>>Polak zabił pięć osób. Jechał pod prąd

"Wiem, że miał ostatnio trochę problemów ze współlokatorami. One spędzały mu sen z powiek. Miał coś w tej sprawie załatwić w lokalnym urzędzie. Może dlatego nie był wystarczająco skoncentrowany na jeździe" - mówi dziennikowi "Mirror" Sylwia, koleżanka Polaka.

W wyniku sobotniej kolizji pięć osób zginęło na miejscu. Pasażerowie Jaguara, w który uderzyło auto Polaka, to czteroosobowa hinduska rodzina z Londynu - mama, dwoje dorosłych dzieci i wujek. Wracali ze spotkania rodzinnego w środkowej Anglii. Jak donosi brytyjski dziennik, brat i siostra mieli na ten rok zaplanowane wesela.

"Zginęło kilkoro cudownych ludzi. Jedyne, co na razie czujemy, to złość" - mówili mediom członkowie rodziny z Londynu.

Brytyjskiej policji wciąż nie udało się ustalić, dlaczego feralnego dnia Polak jechał pod prąd. "Być może zmyliły go znaki o pobliskich robotach drogowych, albo źle się poczuł" - spekuluje inspektor Colin Bonnor z lokalnego wydziału policji drogowej.

Policja wciąż apeluje do świadków zdarzenia o pomoc w śledztwie. "To jeden z najtragiczniejszych wypadków, jakie widziałem w ciągu trzydziestu lat pracy. Nic nie można było zrobić" - wspomina kolizję jeden z sanitariuszy. "Odłamki z wraków samochodów można było znaleźć kilkanaście metrów od miejsca zderzenia" - dodaje.

Aleksandra Kaniewska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «