Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Nikt nie biega po ulicy, szukając leków

2009-04-28 | Ostatnia aktualizacja: 23:57 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jak wygląda życie w zagrożonym epidemią grypy Meksyku? "Kina, sklepy i szkoły pozamykane. Ludzie wykupili też z aptek wszystkie maski. Ale paniki na ulicach jeszcze nie ma" - opowiada DZIENNIKOWI 25-letni Maciej Pośpiech, który od sześciu miesięcy uczy francuskiego na Uniwersytecie Autonoma de Nuevo Leon w Monterrey, w północno-wschodnim regionie Meksyku.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Aleksandra Kaniewska: Jak się pan czuje? Nie udzieliła się panu atmosfera paniki?
Maciej Pośpiech: O świńskiej grypie media mówią tu głośno od piątku. Na ulicach powoli zaczyna się więc coraz bardziej odczuwać nerwową atmosferę. Ale nie ma jeszcze scen dantejskich - ludzie nie biegają po mieście w poszukiwaniu wody, lekarstw i masek, jak czasem sugerują europejskie media.

Czyli dzień jak co dzień.
No niekoniecznie. Ciągle pojawiają się sprzeczne informacje - mówiono na przykład, że zamknięta będzie większość, a może nawet wszystkie supermarkety. Ale wciąż są otwarte. Na cztery spusty zamknięto za to kina czy teatry, więc nawet nie ma gdzie wyjść. Do 6 maja nie pracują też uczelnie. Dlatego większość czasu siedzi się w domu. Ja nie narzekam, bo mam do przygotowania pewien projekt i to nad nim w spokoju pracuję.

Ale jak wychodzi pan z mieszkania, to tylko w masce, tak?
W pobliskich aptekach nie można już dostać masek. Ale nawet nie planowałem się zaopatrywać. To przecież i tak jest mało skuteczne.

A ludzie na ulicach je noszą?
Tak. Coraz więcej osób, m.in. taksówkarze czy ochroniarze w budynkach.

Wygląda na to, że nie boi się pan świńskiej grypy. A co byłoby, gdyby się pan źle poczuł?Pozwolę DZIENNIKOWI zdawać relację na bieżąco!

A na poważnie?
Nie wiem, jak wygląda sytuacja w innych częściach Meksyku, ale region Monterrey, w którym mieszkam, jest dosyć bogaty, więc służba zdrowia jest tu dobrze zorganizowana. 10 minut od domu mam trzy apteki, a w jednej z nich całodobowego lekarza pierwszego kontaktu. Nie mam się czego obawiać. Zresztą czasem lepiej się śmiać niż płakać, prawda?

Aleksandra Kaniewska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «