Wszystko wydarzyło się na początku roku. W jednym z gdyńskich mieszkań znaleziono ciało mężczyzny i dziecka. Policję zaalarmowali sąsiedzi, którzy wyczuli na klatce schodowej nieprzyjemny zapach.

To, co mundurowi zastali na miejscu, to makabra. Ciało 33-latka z pętla z kabla na szyi, a przy nim zwłoki półtorarocznej dziewczynki, która zmarła z głodu i wycieńczenia.

>>> Naszprycowali dwulatka amfetaminą

Śledczy mają pewność, że mężczyzna zabił się sam. Teraz sprawdzają, dlaczego zmarła jego córka. Jak do tej pory zarzuty usłyszała matka dziecka. 31-letnia Beata B. zostawiła dziecko z ojcem w sylwestra. Sama zamieszkała u znajomych.

Kobieta przyznała, że wcześniej zdarzało jej się zostawiać dziecko ze śpiącym pijanym ojcem albo zupełnie same w mieszkaniu. Wyznała też, że pobiła córkę.

>>> Chciała zabić córkę, bo kochała tylko syna

Śledczy sprawdzają też, czy nie zawiniła opieka społeczna i policja. Okazało się bowiem, że Beata B. po kilku dniach chciała wrócić do mieszkania, ale nie mogła się dostać do środka. Wezwała więc policję. Mundurowi zgodzili się wyważyć drzwi, ale na koszt kobiety. Beata B. odmówiła i przez kolejne prawie dwa tygodnie nie interesowała się swoim dzieckiem ani konkubentem.