Nie chciała sprzedać dziecka do Anglii
Zapadł wyrok w głośnej sprawie sprzedaży noworodka do Anglii. Choć prokuratura ostatecznie wycofała się z postawienia matce takiego zarzutu, to sąd i tak pozbawił ją praw rodzicielskich. Jej synek Maks już siódmy miesiąc przebywa w rodzinie zastępczej.
- Babcia się zagapiła, dziecko spadło z balkonu
- Naszprycowali dwulatka amfetaminą
- Chciała zabić córkę, bo kochała tylko syna
- Rodzice nie zgodzili się na odcięcie pępowiny
- Kolega z domu dziecka zabił ośmiolatkę
- Dziecko zmarło z głodu, bo ojciec się zabił
- Sąd zbyt łaskawy dla dzieciobójczyni
- "Łowcy" Polek dla Nigeryjczyków wyłapani
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Maks urodził się 6 września ubiegłego roku. Jego matka, Ewa H. zaraz potem chciała wywieźć chłopca do Anglii i oddać na wychowanie bezdzietnym krewnym - Marii i Krzysztofowi W. Jednak policja nie pozwoliła na wyjazd noworodka. Kiedy Maks miał 10 dni cały kraj obiegła informacja, że jego matka chciała go sprzedać za dwa tys. zł. Cała trójka - matka noworodka i jej krewni mieszkający w Anglii - usłyszeli zarzut handlu ludźmi, a Maks trafił do rodziny zastępczej.
Ewa H. tłumaczyła potem, że przekazując Maksa krewnym chciała tylko obejść procedury adopcyjne. Gdyby zdecydowali się to zrobić legalnie, chłopiec mógłby wyjechać do Anglii najwcześniej za kilka lat. Tłumaczyła, że dwa tysiące złotych rzeczywiście przyjęła, ale nie za sprzedaż Maksa, ale na buty i ubrania dla jej piątki starszych dzieci. Wychowuje je samotnie. Prawdziwy ojciec Maksa siedzi w więzieniu za to, że nie płacił alimentów na dzieci innej kobiecie.
Prokuratorzy uznali tę wersję za wiarygodną i umorzyli śledztwo w sprawie handlu dzieckiem. Prawo jednak zostało złamane. Krzysztof W., krewny z Wielkiej Brytanii, poświadczył nieprawdę w dokumentach Urzędu Stanu Cywilnego. Skłamał, że jest biologicznym ojcem Maksa. To miało mu ułatwić wywiezienie chłopca z kraju. W tej sprawie zapadł wyrok. Krzysztof W. i Ewa H. za poświadczenie nieprawdy w urzędzie otrzymali karę w wysokości roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Krzysztof W. musiał ponadto zapłacić 8 tysięcy złotych grzywny. Ewa H. trafiła pod stały nadzór kuratora.
Ośmiomiesięczny Maks decyzją Sądu Rejonowego w Mogilnie pozostanie w rodzinie zastępczej, w której jest od siedmiu miesięcy. Jego matce odebrano bowiem prawa rodzicielskie, a Krzysztof W. - zdaniem sądu - również nie może sprawować nad chłopcem opieki.
Wyrok nie jest prawomocny.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!