Policja słono zapłaci za brutalną akcję?
Piotr D., któremu antyterroryści złamali kręgosłup podczas "ustalania danych personalnych" chce od policji 200 tysięcy złotych odszkodowania. Warszawiak chce też przeprosin od funkcjonariuszy za brutalne wtargnięcie do jego domu. Przeprosiny mu się należą. Akcja była pomyłką.
- Antyterroryści nie mają ubezpieczenia
- Antyterrorysta postrzelił instruktora
- Strzelanina w Warszawie. Chodzi o narkotyki
- Antyterroryści pracowali dla bandytów
- Zobacz, jak CBŚ rozbija gang fałszerzy
- Policjant masakrował chorego psychicznie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W 2008 roku Piotr D. otworzył drzwi walącym w nie policjantom. Odwrócił się i został tak kopnięty w plecy, że przeleciał przez cały pokój. Rzucono go na podłogę, skuto i dopiero
potem zapytano o nazwisko. Mężczyzna był przerażony, antyterroryści mieli kominiarki na twarzach. Rzucali rosyjskimi nazwiskami, ale Piotrowi D. nic one nie mówiły. Na końcu stwierdzili,
że to pomyłka i wyszli.
Później, Piotr D. usłyszał od lekarza, że ma złamany kręgosłup i musi chodzić w gorsecie ortopedycznym. Musi unikać sportu, nie może też nosić ciężkich rzeczy. To dlatego,
postanowił walczyć o odszkodowanie. Dziś ruszył cywilny proces w tej sprawie przed stołecznym Sądem Okręgowym.
Pozwana komenda wojewódzka policji z Białegostoku przyznaje, że doszło do pomyłki, ale płacić nie chce. Wskazuje, że to Komenda Główna Policji, której podlega CBŚ, miała informację,
iż w mieszkaniu jest groźny przestępca.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!