"Tiger" przed sądem: Nikogo nie pobiłem
Dariusz Michalczewski nie przyznaje się, by kogoś uderzył. Twierdzi, że został pomówiony przez gangsterów. Dziś w Sopocie rozpoczął się proces pięściarza.
- 14 osób pobiło się o czerwony barszcz
- Najpopularniejsi są nadal Małysz i Kubica
- Student spałowany na juwenaliach. Bo biegł
- Zamieszkaj obok Bogusława Lindy
- Żona "Tygrysa" żyje z zasiłku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W lipcu zeszłego roku przed jedną z restauracji na głównej ulicy Sopotu zdaniem prokuratury pobiło się kilku mężczyzn. Dwaj poszkodowani mężczyźni to mieszkańcy Warszawy, jeden z nich miał złamaną żuchwę, drugi - rozciętą rękę. Pokrzywdzeni twierdzą, że pobił ich właśnie Michalczewski. Chcą, aby sąd uznał pięściarza i dwóch innych uczestników bójki winnymi.
Michalczewski twierdzi, że jest niewinny. "Ludzie, którzy mnie oskarżyli są ze światka przestępczego, kierowali grupami przestępczymi, prowadzą agencję towarzyską, to jest najwyższa półka z bandziorstwa" - powiedział bokser. Pięściarz twierdzi, że pobici mężczyźni próbowali wyłudzić pieniądze. " Dostali po pysku, a potem wyskoczyli do moich znajomych z żądaniem pieniędzy" - mówi Michalczewski.
W lutym tego roku sopocki sąd w tzw. trybie nakazowym skazał znanego pięściarza za pobicie na 20 tys. zł grzywny. Sportowiec odwołał się jednak od tego wyroku, dlatego sprawa rozpatrywana jest w normalnym procesie. Sąd ma do przesłuchania ponad 20 świadków.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!