Czy urzędnik może sikać na ulicy?
Dziennikarze napisali, że pijany urzędnik z Radzynia Podlaskiego sikał na oczach przechodniów. Gdy doszedł do siebie, pozwał ich za to do sądu. Właśnie odbyły się dwa procesy w tej sprawie. W sądzie w Lublinie dziennikarze przegrali. Wygrali za to w Radzyniu.
- Sąd Najwyższy: Posłowie psują prawo
- Petentka podcięła sobie żyły w urzędzie
- Urzędniczka ma być ubrana jak zakonnica
- Urzędniczka: Pani nie żyje od 10 lat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jan G., były już szef Zakładu Gospodarki Lokalowej w Radzyniu Podlaskim, wytoczył proces tygodnikowi "Wspólnota Radzyńska” za artykuł z września 2007 r.
Dziennikarz widział, jak pijany urzędnik sika na ulicy. Opisał to, ale nie podał ani nazwiska "bohatera”, ani pełnionej funkcji, a na opublikowanej fotografii nie pokazał jego twarzy.
Jan G. odszedł z pracy i oskarżył o zniesławienie redaktora naczelnego tygodnika oraz wydawcę tytułu. W styczniu Sąd Okręgowy w Lublinie stwierdził, że dziennikarze działali w interesie publicznym opisując zachowanie urzędnika.
Sąd Apelacyjny miał inne zdanie. Wczoraj uznał, że dziennikarze naruszyli dobra osobiste Jana G. Ocenił, że nie mieli wystarczających dowodów, żeby napisać artykuł.
Godzinę po wyroku w lubelskim sądzie, tą samą sprawą zajął się sąd grodzki w Radzyniu Podlaskim. Jan G. złożył tam pozew przeciwko dziennikarzom z prywatnego oskarżenia. I przegrał.
Problem jest więc ciągle nierozwikłany. Temida nie wskazała jednoznacznie, czy urzędniczym prawem jest sikanie na ulicy bez żadnych tego konsekwencji, czy też nie. Może potrzeba do tego wyroku najwyższych instancji...






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!