Wyrok w sprawie "blue taxi" utrzymany
Wyroki pierwszej instancji utrzymane. Były wysoki rangą urzędnik MSWiA Tomasz S. i były szef stołecznego komisariatu kolejowego Waldemar P. byli oskarżeni o przekroczenie uprawnień.
- "Gdybym zginął z nimi, sprawa byłaby prostsza"
- Śmierć policjantów pójdzie na marne?
- Skazani za użycie radiowozu jako taxi
- Rząd zabrał policji pieniądze na radiowozy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata - sąd apelacyjny podtrzymał wyrok z grudnia zeszłego roku dla Tomasza S. i Waldemara P. w sprawie tzw. "blue taxi".
2 grudnia 2006 roku na polecenie swojego przełożonego dwoje policjantów - sierżant Justyna Zawadka i młodszy aspirant Tomasz Twardo - odwieźli do domu byłego urzędnika MSWiA Tomasza S. W drodze powrotnej z Siedlec, gdzie mieszkał S., policjanci zginęli w wypadku. Ich nieoznakowany radiowóz prawdopodobnie wpadł w poślizg i runął do wody. Zaginionych funkcjonariuszy poszukiwano w całym kraju ponad trzy dni.
Pod uwagę brano różne wersje, od tej, że funkcjonariusze zostali napadnięci, aż po tragiczną w skutkach interwencję. Ostatecznie samochód z ciałami policjantów znaleziono na dnie rozlewiska. Okazało się, że był to wypadek - polonez wpadł w poślizg na drodze. Po wypadku Tomasz S., którego do pracy w MSWiA oddelegowano z policji, podał się do dymisji. Ówczesny szef resortu przyjął ją. Później S. zwolniono z policji. Zarzuty usłyszał 17 stycznia ub.r. Wcześniej, bo jeszcze w grudniu 2006 roku, zarzuty dostał Waldemar P. Zdymisjonowano go 3 grudnia 2006 roku.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!