Związkowcy strzelali w Warszawie
Miało być ich sześć tysięcy, przyjechało tylko kilkuset. Ale i tak było gorąco. Związkowcy z "Sierpnia'80" demonstrowali dziś przed Sejmem i kancelarią premiera. Było dużo gwizdów, strzelania z petard i skandowania. "Nie będziemy płacić za wasz kryzys" - krzyczeli związkowcy.
- Koncern z Wałbrzycha ucieka do Rumunii
- Nie będzie debaty Tuska ze stoczniowcami
- Sierpień '80: Porwij szefa! Pomożemy!
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Był to kolejny protest pod tym hasłem. Dziś o tym, że "nie będą płacić za ich kryzys" przyszło poinformować premiera, posłów i ministra finansów kilkuset związkowców. Do Warszawy przyjechali głównie górnicy i ratownicy medyczni.
Było głośno. Związkowcy mieli ze sobą gwizdki, z których cały czas robili dobry użytek. Wyły syreny, odpalano petardy. Na szczęście, poza tym było spokojnie. Nie powtórzyły się więc zajścia sprzed ponad trzech tygodni. Wtedy po bitwie związkowców z policją rannych było ponad dwadzieścia osób.
>>>Sierpień'80: Porwij szefa. Pomożemy!
Protestujący domagali się podniesienia płacy minimalnej o co najmniej 500 zł oraz odstąpienia od zapowiadanych przez rząd zmian w Kodeksie pracy w ramach tzw. pakietu antykryzysowego. Ratownicy medyczni żądali też utrzymania państwowego ratownictwa medycznego i zakazu pracy dla prywatnych firm ratowniczych. Sprzeciwili się też zwolnieniom w ratownictwie. Petycja z żądaniami trafiła do kancelarii premiera.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!